Gejsze

Każdy kraj, niesie za sobą szereg konotacji, z czymś się kojarzy. I tak, kiedy słyszymy słowo „Japonia”, mamy przed oczyma sushi, anime, shinkanseny, kwitnące wiśnie, i gejsze. To najczęstszy „zestaw” odpowiedzi, jak udało nam się ustalić w naszych redakcyjnych pieleszach. I właśnie tym ostatnim poświęcony będzie dzisiejszy post, a to z uwagi na złożoność i barwność zjawiska. Gejsze obecne w historii Japonii od setek lat, na dobre udomowiły się w niej w XVII wieku, w chwili wyznaczenia Edo (obecnie Tokio) przez szoguna Tokugawy, na stolicę kraju. Szogun, słynący z zamiłowania do dobrego jedzenia, picia, oraz do rozrywek, propagował życie, w którym należy odnaleźć równowagę, pomiędzy tym, co obowiązkowe, a tym co przyjemne. W okresie walk i bitew, przebywający blisko szogunów, a daleko od domów żołnierze dotkliwie odczuwali samotność i brak kontaktów z płcią przeciwną. Żołnierze ci, z uwagi na brak stałego miejsca zamieszkania, pozbawieni byli możliwości założenia rodziny i posiadania stałej partnerki. Sytuacja ta przyczyniła się do narodzin instytucji, w której kobieta odzwierciedlać miała określony ideał piękna, a której to zadaniem było dostarczenie mężczyznom jak największej ilości rozrywki, umilenie czasu, bez związanych z tym zobowiązań dla którejkolwiek ze stron. Mowa tu o kobietach, nazywanych tayû lub yûjo, czyli kurtyzanach wyższego i niższego szczebla, z których to nieco później wyodrębniła się grupa kobiet nazywanych geiko, czyli gejszami. To, co odróżniało gejsze od japońskich kurtyzan to zakres świadczonych usług. Gejsze nie sprzedawały ciała, przynajmniej takie było formalne założenie, a sprzedawały swoją sztukę, umiejętności. Mogły poszczycić się doskonałym wykształceniem, dzięki lekcjom, w tym dobrego wychowania pobieranym od najmłodszych lat. Do ich powinności należała umiejętność gry na instrumentach, bycie dobrą powierniczką, odpowiednią towarzyszką konwersacji, umiejętność parzenia herbaty, czy utrzymywania perfekcyjnego wyglądu. O ile zatem kurtyzany utrzymywały się ze sprzedaży własnych wdzięków i ciał, o tyle gejszom zabroniono utrzymywać kontakty seksualne z klientami. Prawdą jednak jest to, że stosunkowo szybko i wśród gejsz stosunek seksualny stał się czymś coraz częstszym, a granica pomiędzy tym co dozwolone, a tym co zabronione, coraz bardziej ulegała zacieraniu. W odróżnieniu do pozostałych kobiet w Japonii, gejsze charakteryzuje szereg elementów, które umożliwiają rozpoznanie ich przez największego laika, nawet na pierwszy rzut oka. Noszą kimona, specjalne uczesanie, obuwie na platformie, oraz specjalny makijaż twarzy. Wszystkie te elementy zostaną opisane w niniejszym poście. Spróbujemy też wyjaśnić, dlaczego w kulturze japońskiej nic nie dzieje się bez przyczyny. To, na co należałoby zwrócić uwagę w pierwszej kolejności to fakt, że zarówno samo noszenie kimona, sposób jego prezentacji, jak i kolorystyka kimon u gejszy ma zasadnicze znaczenie. Tak, jak wiele innych aspektów w życiu codziennym Japonii, tak i kolory noszonych kimon podyktowane są określonymi porami roku. Zestaw wyjściowy składa się zawsze z szaty wierzchniej i szaty spodni. Dla przykładu na wiosnę kobieta mogła ubrać zestaw noszący poetycką nazwę „kwiat wiśni” składającą się z białej szaty wierzchniej i makowych spodni, zaś jesienią w „jesienne liście”, gdzie szata wierzchnia miała kolor szkarłatny, zaś spodnie kolor pomarańczowożółty. W zależności od określonych okoliczności i rangi samego wydarzenia, w której miała wziąć udział kobieta, występują różne rodzaje kimon. I tak, na okoliczności formalne, czy święta ubiera się entero, na okazje nieformalne można ubrać iromugi, na uroczystości pogrzebowe konieczne jest odzianie mofuku, te które mają żywe kolory i długie rękawy, i są ubierane przez panny na różne okoliczności to furisode. Rodzajów kimon jest wiele, wszystko zależy także od tego, np. w jakim wieku jest kobieta, czy jaki jest jej stan cywilny. Wszystkie kimona są jednakowo długie, na ich wykonanie potrzebne jest około 24 metrów tkaniny. Nie ma znaczenia wzrost kobiety, ani jej sylwetka, ponieważ materiał układa się na kobiecie. Warto podkreślić, że kimono najwygodniej zakłada się w pozycji siedzącej na kolanach. Do podtrzymania kimono służy obi, czyli długi i szeroki pas, którego wielkość jak i sposób zawiązania kokardy odpowiada określonej pozycji społecznej kobiety. I tak: przez gejsze obi wiązany jest z tyłu, przez prostytutki z przodu. Subtelna różnica, a jednak wiele mówiąca. Obi wykonane jest albo z białej tkaniny, później barwionej, albo od razu z kolorowych nici. O ile w okresie Heian kobiety nosiły aż do dwunastu warstw ubioru, a zdarzało się, że mogło być ich nawet do czterdziestu, a szyte były w taki sposób, aby każda następna warstwa była krótsza od spodniej warstwy i spływała w sposób luźny, o tyle we współczesnej Japonii ubiór kobiet uległ uproszczeniu, i w przypadku gejsza najważniejsze stało się podkreślenie najbardziej zmysłowych części kobiecego ciała, czyli szyi, kostek i ud. Twarz gejszy miała przyciągać uwagę, dlatego począwszy od makijażu, aż po uczesanie, wszystko musiało być dopracowane do najmniejszych szczegółów. Oczy miały być tajemnicze, zmysłowe i wzbudzające pożądanie. Gejsza nie mogła malować rzęs, nadawała jednak głębie spojrzeniu przy użyciu czarnej i czerwonej kredki. Im bardziej doświadczona w swojej profesji gejsza, tym miała prawo używać większej ilości czerni. Ważnym elementem makijażu oczu było też zamalowywanie faktycznej linii brwi, i malowanie ich powyżej. Równie popularne co zamalowywanie było całkowite lub częściowe depilowanie brwi. Usta gejsz muszą...

Japońska moda uliczna: Harajuku cz.2

Punk na Harajuku nie różni się specjalnie od tego, jaki został do Polski przemycony w późnych latach 70.tych z Wielkiej Brytanii. I tutaj młodzież zaopatrzona jest w skórzane kurtki, ćwieki, ciężkie buty typu Martens, kolczyki, łańcuchy, najlepiej wszystko w ciemnych kolorach. Jedyna różnica jest taka, że w przypadku eksploatowania stylu punkowego na japońskich ulicach, większe znaczenie ma dopracowany wizerunek, niż stojąca za tym ideologia. Stylem, który wzbudzać może największe kontrowersje ze względu na ewidentnie przekraczany pułap dobrego smaku i estetyki, jest styl „Ganguro”, czyli wizerunek bardzo mocno opalonych młodych (i nie tylko) Japonek, z pofarbowanymi w kolorze blond, lub pomarańczowymi włosami, w makijażu, bazą którego jest biała i srebrna kredka, biała albo perłowa szminka, oraz przyklejane sztuczne rzęsy. Podstawowe zestawy ubrań to buty na platformie i kolorowa odzież. Do tego dochodzi duża ilość bransoletek, kwiaty we włosach, dziecinne spinki i telefon w ręce, obowiązkowo posiadający jak największą ilość kolorowych zawieszek. Wizerunek „Ganguro” może być rozumiany jako swego rodzaju odniesienie do kultury amerykańskiej, gdzie opalone, kolorowo ubrane dziewczyny propagują styl, daleki od jakichkolwiek zmartwień. I w tym kontekście można mówić o pewnej silnej potrzebie, panującej wśród młodych Japończyków „doganiania” Zachodu, nawet w najbardziej udziwnionej formie. Styl „Ganguro” to nie tylko zatem to, co widzimy na zewnątrz, ale też specyfika komunikacji, propagowana przez uczestniczących w ruchu ludzi. „Ganguro” wymyślili nawet własny język, złożony ze zdrobnień, skrótów, a będący kontaminacją języka angielskiego i japońskiego. Jeśli wydaje wam się, że styl „Ganguro” to wszystko na co może stać japońskie nastolatki, jesteście w błędzie. Na bazie „Ganguro” został wyodrębniony osobny styl, nazywany „Yamanba”. Na pierwszy rzut oka widać, że jest to z jednej strony powtórzenie już znanego nam wizerunku, ale doprowadzone do jeszcze bardziej skrajnej postaci. W tym wypadku opalenizna kobiet nie jest już żółta, a brązowa, włosy są znacznie bardziej kolorowe – popularne jest używanie neonowych farb, w kolorze różowym, pomarańczowym, żółtym, zielonym i fioletowym. Stosowane cienie na powiekach, górnej i dolnej muszą być obowiązkowo perłowe, a następnie uzupełnione brokatem, cyrkoniami, specjalnymi naklejkami. Nie można przy tym zapomnieć o białej albo perłowej szmince, podobnie jak miało to miejsce w przypadku stylu „Ganguro”. W użyciu są też niebieskie szkła kontaktowe, duża ilość biżuterii, oraz bardzo kolorowe zestawy ubrań. „Visual Kei” to ostatni ze stylów, jaki warto byłoby przytoczyć w niniejszym poście. Styl „Visual Kei” to przede wszystkim jaskrawy sposób ubierania, ekstrawagancka fryzura (np. wysoko natapirowane włosy, przypominające irokeza), oraz androgyniczny wygląd, zacierający granice płci. Początkowo styl ten czerpał inspirację z zespołów muzycznych, na których się wzorował. Później uległo to jednak modyfikacji i stylowi temu bliżej jest obecnie do „Cosplay”, z uwagi na wyraźne inspiracje konkretnymi postaciami ze świata muzyki rockowej, glam rocka, oraz cyberpunku. Japońskie ulice, na czele z dzielnicą Harajuku mogą przyprawić o zawrót głowy. Nic dziwnego, ci ludzie to kolorowe ptaki, odnajdujące swoją przestrzeń i wolność w podkreślaniu indywidualnego wizerunku. I nawet jeśli każdy z tych stylów może dla niektórych wydawać się śmieszny, groteskowy, przerysowany, należy pamiętać o jednym: ci przebrani ludzie czerpią z kreacji własnego wizerunku ogromną frajdę, którą w dodatku mogą podzielić się z innymi, i zaprezentować w przestrzeni, w której jakiekolwiek dziwactwa nie robią na nikim wrażenia. Pomyślcie przez chwilę – nie chcielibyście mieć takiej swobody u nas? Źródła: Japanese Streets Style Arena Samanta Pleskaczyńska –...

Smaki świata: Japonia

Dla większości z nas kuchnia Japonii kojarzy się przede wszystkim z sushi. I choć można uznać tę potrawę za narodową, warto wiedzieć, że kuchnia japońska należy do najbogatszych i najbardziej zróżnicowanych na świecie. W tym poście chcielibyśmy z jednej strony przybliżyć Wam pozostałe smaki typowych japońskich potraw, ale też uzmysłowić jak bogaty jest ten świat i jak z perspektywy zachodniej niewielkie mamy o nim pojęcie. Przede wszystkim należy mieć świadomość tego, że kuchnia japońska to kuchnia bardzo precyzyjna, staranna, cierpliwa, uzależniona od pór roku. To kuchnia wysoce zróżnicowana, nie tylko względem pozostałych kuchni świata, ale także siebie samej. Inna jest kuchnia tokijska, inaczej smakują potrawy pochodzące z Kioto (notabene uważanego za absolutną czołówkę kulturowej mapy Japonii), inaczej ta z Osaki, Okinawy czy Izu. Ale do rzeczy. Co warto zjeść będąc w Japonii? Wrażliwym można polecić tempurę, mówiąc najprościej potrawę z ciasta i smażonych w głębokim tłuszczu warzyw, ryb lub owoców morza. Sekret jej doskonałego przygotowania tkwi nie tylko w bardzo gorącym tłuszczu, ale i w tłuszczu, i w warzywach, i cieście, i pór roku. Pełen sekret mistrzowskiego przepisu na tempurę zna wyłącznie przygotowany do tego zadania szef kuchni, my natomiast możemy zdradzić, że ciasto, w którym zanurza się warzywa, ryby lub owoce morza wyrabia się z mąki, wody i jajek, z tym zastrzeżeniem, że woda musi być lodowato zimna, a jajka superświeże. Liczy się także kolejność dodawania składników. Samego ciasta nie wolno zbyt mocno mieszać. Im ma więcej grudek, tym lepiej. Duże znaczenie ma tutaj także olej, nie tylko jego temperatura (tempurę należy smażyć w temperaturze 180 stopni Celsjusza) i jego rodzaj (najlepiej roślinny z domieszką sezamowego), ale także fakt, że najlepiej przyjmuje możliwie jak najbardziej suche kawałki do smażenia (pozbawione wody). Do tempury podaje się startą rzodkiewkę daikon, z dodatkiem odpowiedniego sosu, który ułatwia przyswajanie tłustych potraw. Sos ten zrobiony jest na bazie dashi, czyli bulionu z suszonych wodorostów oraz suszonych fermentowanych filetów ryby bonito, z dodatkiem mirin, czyli słodkiej płynnej przyprawy, oraz jasnego sosu sojowego. Są ponadto zwolennicy maczania tempury w samej drobnej soli – oba sposoby wydają się godne zainteresowania. Takoyaki – to kolejny przysmak pochodzący z Japonii, tym razem z Kioto. Jeśli zwykłe pączki z nadzieniem marmolady albo ajerkoniaku wydają się zbyt banalne, należy sięgnąć do takoyaki. Są to zupełnie niesłodzone, ale za to z kawałkami ośmiornicy w środku małe kuleczki, przypominające pączki. W zależności od regionu Japonii, podaje się je z odpowiednimi dodatkami. Na przykład w Osace jest to polewa o ciemnej barwie, słodkim smaku, z dodatkiem sosu Worcestershire, czosnku, cukru, imbiru oraz sake. Przygotowanie takoyaki, wymaga odpowiednich narzędzi (jak specjalna patelnia, mająca półkoliste wgłębienia o średnicy mniej więcej 3 cm), oraz ciasta złożonego z zimnego dashi, mąki i jajek. Samego ciasta nie potrzeba wyrabiać na gładką, jednolitą masę, ale mimo tego należy je wymieszać bardziej, niż to na tempurę. Prawidłowe przygotowanie takoyaki niesie za sobą szereg przyjemnych doznań smakowych. Płynne ciasto, chrupiąca ośmiornica. Należy jednak pamiętać, że z kuleczkami trzeba obchodzić się bardzo ostrożnie, a najlepiej przed zjedzeniem, nadziać wykałaczką i pozwolić, aby gorąca para wydostała się na zewnątrz. Kojarzycie zieloną pastę, zdobiącą sushi, często określaną w Polsce mianem przyprawy podobnej do startego chrzanu? Mowa tu oczywiście o wasabi. Ale czy wiedzieliście, że wasabi wasabi nierówne? Prawdziwe nie powinno palić w gardle, ani cisnąć łez do oczy, powinno ogrzewać gardło (bardziej jak imbir, a nie chrzan). Różnica pomiędzy naturalnie startym wasabi, a pastą jest zasadnicza. To prawdziwe ma właściwości antybakteryjne, odtruwające (pomaga na kaca), potrafi zaradzić próchnicy, biegunce, a nawet nowotworom w fazie przerzutów. Można zatem powiedzieć, że to przyprawa cud i za bardzo nie pomylimy się. Problem w tym, że nasz świat nie zna prawdziwego wasabi, ale przynajmniej warto wiedzieć, że takie istnieje. Dla tych, którzy jeszcze o tym nie słyszeli, smak Japonii to także glutaminian sodu – słynny E621, który wielu kojarzy się z czystą chemią, kulinarnym przekleństwem, nowotworem żołądka i wielu przykrych konsekwencji jego stosowania. Podejście Japończyków do tego tematu, wydaje się być jednak zgoła odmienne. Nie dziwi zatem fakt, że największym na świecie producentem E621 jest japońska firma Ajihomoto. Japończycy przekonują, że glutaminian sodu nie jest bardziej toksyczny, niż w nadmiarze spożywana sól. Zarówno Amerykański Federalny Urząd Kontroli Żywności i Leków, ONZ, czy UE faktycznie zezwoliły na jego stosowanie. Wcześniejsze badania, prowadzone w latach 60-tych XX wieku, mające na celu wskazanie, jakim przekleństwem jest glutaminian sodu, polegały na podawaniu myszom wręcz groteskowych jego ilości. Co z tego wynika? Dodawanie glutaminianu sodu do potraw ma na celu polepszenie smaku, jego wydobycie, oczywiście przy możliwie sensownym jego wykorzystaniu. Jego spożywanie w Japonii wiąże się ściśle z pojęciem „umami” – piątego smaku (obok słonego, słodkiego, gorzkiego i kwaśnego), obecność którego ubarwia nam nasze kulinarne życie. Czymże byłaby Japonia bez sake? Jeszcze do niedawna najpopularniejszym napój alkoholowy w Japonii, obecnie traci na rzecz pozostałych trunków, jak choćby piwo. Jakość sake weryfikowana jest w odniesieniu do stopnia wypolerowania ryżu.  Mówiąc prościej – im bardziej wypolerowany ryż, tym...

Japońska moda uliczna: Harajuku cz.1

Ulice Tokio nie mają sobie równych, pełne życia, barw, hałasu, dźwięków, otoczone potężnymi banerami, szyldami, pozbawione numerów, chaotyczne, pulsujące, i zapełnione kolorowymi ludźmi. Widoczne jest to wszędzie, choć najbardziej pod tym względem elektryzujące feerią barw, wydaje się być Harajuku. Każdy, kto zawitał do Japonii i interesuje się zjawiskiem, które w zasadzie tylko tam miało prawo rozwinąć się na taką skalę, wizytę w dzielnicy Harajuku, powinien potraktować jako obowiązkową. Przebrana młodzież, spotykająca się co niedzielę przy stacji linii Yamanote, nie stanowi tylko przykładu wyjątkowej mody ulicznej, ale jest odpowiedzią na zmiany zachodzące w Japonii, po II wojnie światowej, jest odpowiedzią na fascynację silnych popkulturowych trendów, które narodziły się w Japonii, a podbiły serca całego świata (manga,anime,gry komputerowe itd.), jest też odpowiedzią na przestrzeń, której poszukują młodzi Japończycy, próbujący kontestować tradycyjne wzorce, schematy, opresyjność działania, któremu musiało poddać się starsze pokolenie. Trafnie wydaje się podsumowywać potrzeby powojennego społeczeństwa Alex Kerr, w swojej jakże obrazoburczej, ale i bardzo wnikliwej książce „Psy i demony”, który twierdzi, że Japończycy po prostu zdziecinnieli, zaś ich kultura uległa infantylizacji. Swoją tradycję dzielnica Harajuku czerpie z okresu okupowanej przez Amerykanów powojennej historii Japonii, kiedy właśnie w tych rejonach zamieszkiwali żołnierze i cywile amerykańscy. Ciekawość młodzieży japońskiej pchnęła ją do możliwie jak najbardziej skrupulatnego poznawania innej kultury, zapoznawania się z towarami pochodzącymi z Zachodu, w tym towarami gastronomicznymi, eksplorowania tych wszystkich aspektów szeroko pojętej mody, stylu życia, które były obce Japończykom, co w konsekwencji doprowadziło do narodzin ruchu, nurtu pokolenia, związanego z Harajuku, którzy w tej dzielnicy zaczęli eksponować swoją sztukę, zainteresowanie modą, oraz trendami innymi od tradycyjnie pojmowanych trendów japońskich. Nie ulega przy tym wątpliwości, że dla rozwoju Harajuku szczególne znaczenie miała olimpiada w Tokio, w 1964 roku, która przyniosła ze sobą falę turystów, oraz licznych sklepów, z których każdy chciał się pokazać od najlepszej strony. Od tego momentu w pełni znaczenia tego słowa różnorodność zaczęła święcić na Harajuku triumfy. Styl młodzieży w dzielnicy Harajuku zmienia się nieustannie. Niektóre jego elementy, po kilku latach tracą na znaczeniu, inne zyskują. Niemniej, można mówić o pewnym trzonie owej mody ulicznej, który niezmiennie pojawia się na ulicach Tokio od wielu lat. Mowa tu o Cosplay, Lolitach, Punku, Gyaru, Ganguro, Yamanba czy inaczej mówiąc Manba, oraz Visual Key, które to postaram się pokrótce opisać. Styl Cosplay opiera się na utożsamianiu się z postacią z filmu, gry, albo z komiksu. W tym stylu bardzo ważne jest dopracowanie każdego szczegółu. Liczy się każdy element wizerunku: fryzura, strój, makijaż, ale także sam sposób zachowania, zgodny z zachowaniem postaci, mimika, gestykulacja. Samo pojęcie „cosplay” wywodzi się z połączenia „costume” i „play”. Warto zwrócić przy tym uwagę, że zjawisko „cosplay” w Japonii, wzbudza z każdym rokiem coraz większe zainteresowanie, a to za sprawą samo napędzającej się machiny, jaką jest współistnienie przebierających się i fotografów: przybywa chętnych do fotografowania młodych ludzi, więc przybywa i samych „cosplay”. Swoją drogą to właśnie owo zwiększające się z każdym rokiem zainteresowanie, wpłynęło na usankcjonowanie i sformalizowanie tego procederu, powołując tym samym do życia szereg konwentów, w których „cosplay” biorą udział. Styl Lolity niekoniecznie musi się sprowadzać do bardzo krótkim spódniczek, zakolanówek i loczków. Istnieje wiele wariacji tego wizerunku, na czele z odniesieniem do bardziej wyszukanego, stylu wiktoriańskiego, czyli „gothic lolita”. W stylu lolity nie chodzi zatem, jak mogłoby się wydawać, o emanowanie zmysłowością, ale o wzięcie udziału z jednej strony w procesie infantylizacji roli kobiety, stawiając ją tym samym w opozycji do obecnych w kulturze społecznej oczekiwań, jak i odniesienie się do wzorców, propagowanych w epoce wiktoriańskiej, kiedy to kobiety miały przypominać porcelanowe lalki. Stałymi atrybutami stylu lolity na ulicach Tokio są zapinane pod samą szyje bufiaste bluzki, szerokie długie spódnice, gorsety, suknie z falbanami, najlepiej wszystko to okraszone dużą ilością koronki, uzupełnione kapelusikami, parasolkami i pasującymi do stylu torebkami. Kolorami dominującymi w tym stylu jest przede wszystkim biały i czarny, choć pole manewru zależy tylko od inwencji samego twórcy wizerunku. Źródła: Japanese Streets Style Arena CDN Samanta Pleskaczyńska –...

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress