O PRZESĄDNEJ JAPONII SŁÓW KILKA…

Przesąd, wedle najprostszej definicji, na którą powołuje się Gustav Jahoda, w swojej najważniejszej pracy – „Psychologia przesądu” – to nic innego jak po prostu „wszelka irracjonalna lub nieuzasadniona wiara”. Otwarte pozostaje oczywiście pytanie, kto i w jakim zakresie jest w stanie stwierdzić, czy wiara jest irracjonalna bądź nieuzasadniona. Czy odpowiedzialne jest za to społeczeństwo, czy jednostka? Społeczeństwo zdaje się niekoniecznie, bowiem to ono, osadzone w  określonym środowisku kulturowym, generuje masowo wyobrażenia, będące niczym innym, jak właśnie przesądami. Z drugiej strony, na ile jednostka miałaby właściwie decydować o tym, czy dane wierzenie jest irracjonalne? To, co dla jednego jest absurdem, dla innego może być traktowane śmiertelnie poważnie. Ma to szczególne uzasadnienie w sytuacji, kiedy mowa o wierzeniach i praktykach religijnych, choć rzecz jasna nie tylko one składają się na formułę przesądu. Zderzenie kultur ma to do siebie, że dochodzi do konfrontacji porządku symbolicznego i związanych z tym rytuałów, wierzeń i systemu działań nam znanych, z tym, który poznajemy po raz pierwszy, a który zazwyczaj jest dla nas nieczytelny, albo za mało czytelny, aby móc go właściwie zinterpretować i osadzić w odpowiednim kontekście. Nie zmienia to jednak faktu, że jesteśmy w stanie instynktownie stwierdzić, czy dane wierzenie ma znamiona przesądu, nie odbierając mu jednak prawa do bycia mechanizmem, pomagającym w lepszym zaadaptowaniu się w kulturze i społeczeństwie, w którym żyje jednostka. O tym, jak niewiele wspólnego z rozwojem cywilizacyjnym, intelektualnym, czy  technologicznym ma wiara w przesądy, świadczy ich obecność w życiu codziennym przeciętnego Japończyka, i to  o nich będzie mowa w dzisiejszym artykule. Japonia, w której relacja popkultury, folkloru i religii nierzadko będzie w poszczególnych artykułach podkreślana, to przykład kraju, który przecież nie jest kojarzony z prelogicznym porządkiem (podobnie jak inne kraje wysokorozwinięte, w których obecność przesądów jest zjawiskiem absolutnie powszechnym), a w którym jednak przesądy odgrywają bardzo dużą rolę w kształtowaniu tego bezpieczeństwa (choćby z pozoru) w partycypowaniu w kulturze i społeczeństwie. Wiara w przesądy w Japonii ma niewątpliwie szczególną moc, o czym świadczyć może choćby ich linearność powielania, zarówno na gruncie kultury tradycyjnej (folklor), jak i popularnej (w miejskich legendach, w mandze, anime, j-horrorze itp.). Największa liczba przesądów związana jest oczywiście ze śmiercią, a w najlepszym przypadku szeregiem nieszczęść, jakie mogą spotkać człowieka. Nie należy jednak sądzić, że jest to domena przesądów japońskich, ponieważ w każdej kulturze to ta grupa przesądów ma najsilniejszą siłę oddziaływania. Niemniej, przedmiotem dzisiejszych rozważań są przesądy właściwe dla Japonii, dlatego to im poświęcam uwagę. To, co warte podkreślenia to sam fakt, że w przeciwieństwie do innych kultur (jak np. kultury polskiej) przesąd nie tylko odnosi się do samego przedmiotu (w naszym kręgu kulturowym będzie to np.. kot, lustro, czy drabina), ale przede wszystkim do sfery języka, a uściślając do sposobu, w jaki wypowiadane zostaje dane słowo, co jest związane z występowaniem w języku japońskim licznych homofonów, których wymowa brzmi bardzo podobnie (np. shi to liczba cztery, ale też śmierć). Podobnie jak w kulturze polskiej, tak w japońskiej za przesądem stoi zakaz i nakaz. I tak na przykład nie powinno się obcinać paznokci w nocy, nie powinno się zabijać pająka, którego zobaczy się w ciągu dnia (ale wieczorem/w nocy już się powinno), nie powinno się gwizdać w nocy, ani kładąc się spać umiejscawiać głowy w kierunku północnym. Pisząc czyjeś imię nie powinno się używać do tego celu czerwonego tuszu, a wbijanie pałeczek w ryż, jak i w każde inne jedzenie jest kategorycznie zabronione. Ale właściwie dlaczego? Z czym to się wiąże? Co stoi za takim a nie innym sposobem myślenia? Zacznijmy zatem od obcinania paznokci – przed kilkoma wiekami utrwalił się w Japonii przesąd, że już same przedmioty służące do cięcia, obcinania, charakteryzują się nadnaturalnymi mocami, określany mianem reiryoku, mogącymi odwrócić zło. Z drugiej strony, tnąc, wycinając, udostępnia się (szczególności w nocy) lukę, przez którą mogą się przedostać do świata żywych złe moce, duchy, dlatego właśnie obcinanie paznokci bez dostępu do światła może nie być zbyt dobrym pomysłem. Według niektórych podań, obcinanie paznokci w nocy może sprowadzić śmierć na rodziców, z którymi przed śmiercią nie będzie dane się spotkać, albo na nas samych. Niejednoznaczność symboliki pająka w kulturze (nie tylko japońskiej – o tym bowiem, że z pająkiem związany jest szereg, często odmiennych konotacji, traktuje chociażby W. Kopaliński) powoduje, że bywa rozpoznawany zarówno jako stworzenie, które przynosić może szczęście, jak i pecha. W Japonii pojawienie się pająka w ciągu dnia to dobry omen, w nocy wręcz przeciwnie, ażeby zatem wystrzec się pecha, należy unicestwić pająka. Być może rozwiązanie takie nie należy do wyjątkowo humanitarnych, ale przynajmniej daje nadzieję na przeżycie kolejnego dnia. Pogrzeby buddyjskie narzucają cały szereg rytuałów, które należy kategorycznie przestrzegać i respektować. Jednym z nich jest umieszczanie zwłok zmarłego w taki sposób, aby jego głowa była skierowana na północ (kita makura). W życiu codziennym Japończyków łóżka ustawiane są w taki sposób, aby ich głowa nie znajdowała się w pozycji, która może sprowadzić na nich nieszczęście. Ten, kto śpi z głową skierowaną na północ w konsekwencji będzie miał pecha w życiu, albo umrze nagle, dużo wcześniej, niż można by się tego spodziewać. W dawnej Japonii, tymi, którzy gwizdali w nocy byli przede wszystkim złodzieje i włamywacze, którzy w ten sposób komunikowali się ze sobą. Można zatem...

ABURI-MOCHI I NAJSTARSZY SKLEP ZE SŁODYCZAMI W KIOTO...

Japońskie słodycze różnią się pod wieloma względami od dobrze nam znanych, europejskich czy nawet amerykańskich smakołyków. Nie tylko pod względem samych doznań smakowych, zacierania granicy pomiędzy tym co słodkie i słone, gorzkie czy cierpkie, ale także z uwagi na samą formę podania i zaprezentowania. Niezależnie od osobistych predylekcji, już samo oglądanie japońskich namagashi (tzw. słodyczy świeżych), han namagashi (słodyczy o dłuższym terminie ważności) czy higashi (słodyczy suszonych) budzi zachwyt. I nie ma w tym nic dziwnego. Jak wiele akcentów życia codziennego Japonii, także i w tym przypadku czas teraźniejszy spotyka się z przeszłością, obyczaj z religią, rytuałem, historią. Smakołykiem, o którym chcemy opowiedzieć Wam dzisiaj jest aburi-mochi, czyli ciastka ryżowe, smażone na głębokim oleju, dalej nabijane na drewniane, bambusowe patyczki, i moczone w słodkim sosie miso. Ciasteczka są niewielkie, nie większe, niż kciuk, ale to co najważniejsze to okoliczności i miejsce ich podania. Szczególnym miejscem, w którym można nabyć aburi-mochi jest Kioto, a uściślając sklepy ze słodyczami, w pobliżu świątyni Imamiya. Dwa z nich, od wielu lat (naprawdę wielu!) konkurują ze sobą o miano najlepszego. Nie ma się co dziwić: jeden z nich – Kazariya istnieje podobno od sześciuset lat, zaś Ichiwa od blisko tysiąca. Spożycie ciasteczek ma przynieść szczęście a ich konsumpcja jest powiązana z udaniem się do świątyni Imamiya po błogosławieństwo na następny rok. Koszt tej słodkiej przyjemności nie jest wygórowany. Za zestaw piętnastu patyczków plus herbatę (w gorące dni może być mrożona) zapłacimy 500 jenów, czyli około 15 złotych. Cena niewielka, a przyjemność ogromna, szczególnie jesienią, kiedy siedząc w odpowiednim miejscu, przy wejściu możemy podziwiać złożony koloryt spadających liści. Źródła: D. Durston, Old Kyoto: A guide to traditional shops, restaurants, and Inns, Kodansha International 2005. M. Tomaszewska-Bolałek, Japońskie słodycze, Hanami 2013. Samanta Pleskaczyńska –...

JAPANICON VI

Kochani! Mamy przyjemność ogłosić, że wielkimi krokami zbliża się VI edycja Japanicon – festiwalu kultury i popkultury dalekiego wschodu! Podczas tej edycji główną atrakcją będą bez wątpienia krajowe eliminacje do European Cosplay Gathering! Wydarzenie na wielką skalę – po raz pierwszy eliminacje odbędą się w Poznaniu! Sam finał konkursu zaplanowany jest na lipiec 2016 – podczas Japan Expo w Paryżu! Z każdym rokiem zwolenników festiwalu przybywa. W zeszłym roku w wydarzeniu uczestniczyło 2 tysiące osób. Teraz tych osób ma być jeszcze o pół tysiąca więcej. Bilety można już kupować pod adresem https://nagatosystem.pl/tickets/japanicon6 a ich cena zaczyna się od 20 złotych! Bilety rozchodzą się jak ciepłe bułeczki, więc lepiej się spieszcie! Ponadto organizatorzy Japanicon otworzyli już zgłoszenia atrakcji, wystawców oraz wolonatriuszy. Formularze znajdziecie pod adresem: https://nagatosystem.pl/info/japanicon6 W celu uzyskania większej ilości informacji zapraszamy na: http://japanicon6.miohi.pl/ oraz https://www.facebook.com/events/407307729454647/ Organizatorzy Japanicon VI edycji i Chcemywiedziec.pl serdecznie zapraszają! Samanta Pleskaczyńska –...

WISTERIA FESTIWAL

Japończycy kochają festiwale. To niepodważalne. Obecność matsuri w życiu przeciętnego Japończyka jest czymś nie tylko powszechnym, ale i wysoce pożądanym. Liczba matsuri organizowanych corocznie jest liczona w tysiącach. W zasadzie każde miasto, miasteczko, wieś, chram ma swoje własne festiwale. W zależności od charakteru święta, bywają takie matsuri, które obchodzone są w całym kraju, z wielką pompą, z hukiem, a także takie, które odbywają się na gruncie lokalnym. Szczególnie miesiące wiosenne i letnie pełne są kolorowych świąt, co podyktowane jest w dużej mierze sprzyjającą aurą, umożliwiającą nie tylko wyjście na zewnątrz, ale także podziwianie piękna otaczającej przyrody. Festiwalem, o którym warto wspomnieć, jest obchodzony co roku Festiwal Wisterii. Wisteria to roślina znana u nas pod nazwą glicynia albo słodlin. Być może nie byłoby w niej nic szczególnego, gdyby nie piękne kwiaty: białe, różowe lub fioletowe, te z których japoński festiwal jest najbardziej znany. Wisteria to przede wszystkim roślina ozdobna, uprawiana jako pnącza, spotykana naturalnie w Chinach, Japonii i Korei. Najczęściej przyjmuje się, że piękno ma charakter subiektywny, nie można go zobiektywizować, ale w tym przypadku bliżej nam jest chyba do teorii Platona, który w swoich pracach przekonuje, że pięknem jest harmonia, symetria, a te przymioty można oceniać z perspektywy obiektywnej. Największy w Japonii festiwal wisterii odbywa się w Ashikaga Flower Park, znajdujący się w prefekturze Tochigi. Park ma aż 92 tysiące metrów kwadratowych i ponad 350 drzew wielkiej wisterii, a wśród nich znajduje się oszałamiający, długi na 80 metrów tunel złożony z białych wisterii, o słodkim, przyjemnym zapachu. Oprócz tego w parku znajduje duże drzewo, mające ponad 100 lat, które z wyglądu przypomina olbrzymi parasol złożony z niebiesko-fioletowych kwiatów. W Ashikaga Flower Park znajdują się też inne rośliny, w tym ponad 5 tysięcy drzew azalii, ale też setki innych odmian kwiatów i drzew. W parku można odpocząć, jest miejsce na rodziny z dziećmi, są kawiarenki. Najlepszym okresem na zwiedzanie będzie czas od połowy kwietnia do połowy maja, przynajmniej tak rekomendują organizatorzy. Koszt wejściówki do parku, w zależności od pory roku waha się w granicach od 300 do 1700 jenów, co w przeliczeniu wynosi 10-50 złotych. Choć sam festiwal wisterii organizowany jest pod koniec kwietnia i trwa do początku maja, park można zwiedzać każdą porą. W zimie instaluje się przepiękne oświetlenie, które dodaje szczególnego uroku i magii. Do parku Ashikaga można się dostać z Tokio pociągiem, ale nie bezspośrednio. Musimy się przesiąść w Oyamie, wziąć kolejny pociąg, dojechać do stacji Tomita, a dalej przejść 15 minut piechotą do parku. Przejazd  w jedną stronę trwa mniej więcej 70 minut, ale za Shinkansena zapłacimy około 120 złotych. Ewentualnie można skorzystać z regularnych pociągów, co prawda musimy zarezerwować sobie około 2 godziny w jedną stronę, ale koszt nie przekroczy 80 złotych. Źródła: Ashikaga Flower Park Wisteria – most beautiful flower on earth Samanta Pleskaczyńska –...

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress