TSUKUMOGAMI – GDY PRZEDMIOTY DOŻYJĄ 100 LAT…...

Tsukumogami (付喪神) to przedmioty, które po osiągnięciu stu lat stają się żywe i świadome.  Klasyfikacja tsukumogami, choć praktycznie nieograniczona, najczęściej obejmuje: bakezōri 化け草履 (sandały ze słomy), Biwa-bokuboku   琵琶牧々 (lutnie), Burabura 提灯お化け (papierowe latarnie), Karakasa-obake から傘おばけ(stare parasole), Kameosa 瓶長 (stare słoiki do sake), Mokumokuren 目目連 (parawany z papieru z oczami). Sam termin tsukumogami oznacza długowieczność, można też odnieść go do kogoś lub czegoś, co nabyło specjalne uprawnienia, w wyniku skrajnej długowieczności. Tsukumogami to też duchy, które są kwalifikowane jako widmo starej osoby lub przedmiotu. Tsukumogami mogą być obiekty muzyczne, naczynia kuchenne, akcesoria religijne, odzież itp., które przetrwały wystarczająco długi czas, co pozwala im ewoluować w kierunku istot ożywionych. Mimo, że z założenia tsukumogami są raczaj nieszkodliwe, i nie powinny wyrządzić człowiekowi krzywdy, zdarzają się, że mogą zaatakować i to w najmniej odpowiednim momencie. Słyną wówczas ze swojej złośliwości, a także łatwego wpadania w gniew. Tsukumogami są złośliwe nie bez przyczyny. Stały się takie, w wyniku porzucenia przez człowieka, z uwagi na brak dostatecznej atencji i szacunku właściciela, któremu tak wiernie przecież służyły. Lekceważone, rzucone w kąt przedmioty, otrzymując duszę, stały się mściwe i zyskały mordercze skłonności. W literaturze japońskiej tsukumogami pojawiają się sporadycznie już od okresu Heian (794-1185), ale największą popularność zyskały w erze Muromachi (1336-1573) i w Edo (1603-1868). Historie tsukumogami należą do gatunku zwanego otogizōshi (opowiadania pisane od XIV do XVII wieku dla celów zarówno rozrywkowych, jak i moralnej czy religijnej edukacji). Co ciekawe, opowieści dotyczące tsukumogami przetrwały aż do dzisiaj, i pojawiają się w popkulturze, zwłaszcza w mandze i anime. Poniżej, przedstawiamy kilka tsukumogami, tych najbardziej znanych i tych mniej. Miłej lektury!   ABUMIGUCHI (あぶみぐち) Strzemiona, niegdyś należące do wojownika, który poległ na bitwie. Pozostawione na polu bitwy, zapomniane, zrozpaczone utratą celu, jakiemu miały służyć, mogą przekształcić się w tsukumogami. Przez lata pozostają na miejscu walki, w oczekiwaniu na pana, który już nigdy nie wróci.       BIWA BOKU-BOKU (びわぼくぼく) Biwa jest instrumentem, z wyglądu przypominającym lutnię. Najczęściej używanym jako akompaniament do śpiewanych opowieści i poematów. Biwa boku-boku to instrument z ciałem człowieka, ubrany w strój kapłana, który aktywizuje się w nocy, zawodząc płaczem, wzywając swoich właścicieli do zajęcia się nim w należyty sposób.     HONE KARAKASA (骨からかさ) Tsukumogami zrodzone z oberwanego i starego papierowego parasola. Jego pojawienie się na niebie  zwiastować ma złą pogodę.       HAHAKIGAMI (ははきがみ)   Hahakigami to tsukumogami, które wyglądają jak miotły. Można je spotkać najczęściej w chłodne, wietrzne późnojesienne poranki, dziko zamiatające targane podmuchami wiatru liście. W dawnej Japonii miotły nie pełniły roli akcesorium do utrzymywania porządku w domu, a ich zadaniem było przede wszystkim rytualne oczyszczanie pomieszczenia przed złymi siłami i urokami. To dlatego właśnie spełniały się przede wszystkim na gruncie rytuałów świątynnych. Tak jak wszystkie pozostałe tsukumogami, porzucone lub zapomniane przez człowieka, zmieniły się w ducha, co akurat tym bardziej w przypadku hahakigami jest zrozumiałe, z uwagi na jego magiczne predyspozycje i właściwości.       JATAI (じゃたい) じゃたい to dość osobliwy tsukumogami. To część kimona, służąca jego obwiązaniu, która po przemianie w yōkai, może stać się śmiercionośna dla właściciela, nabiera bowiem właściwości podobnych do tych, jakie charakteryzują węże – ze skłonnościami do podduszania. Niektóre podania ludowe traktują o tym, że jeśli pas obi (wspólna nazwa dla kilkunastu rodzajów pasów i szarf służących do przepasywania tradycyjnych japońskich kimon i keikog, zarównomęskich, jak i damskich ) położy się w pobliżu poduszki, na której spoczywa głowa, podczas snu, wówczas sny o wężach są pewne, jak nic innego. Atakujący we śnie wąż może być o tyle groźny, że może udusić śniącego. To dość przerażająca wizja, dla każdego posiadacza kimona. Warto o tym pamiętać.       Samanta Pleskaczyńska – Chcemywiedziec.pl BIBLIOGRAFIA: Lillehoj E., Transfiguration: Man-made Objects as Demons in Japanese Scrolls [w:] Asian Folklore Studies, Volume 54, 1995. Foster M.D., The Book of Yōkai. Mysterious creatures of Japanese Folklore, University of  California Press, Oakland 2015. Freeman R., The Great Yokai Encyclopedia. The A-Z of Japanese Monsters, CFZ Publications, 2010. Meyer M., The Hour of Meeting Evil Spirits. An Encyclopedia of Mononoke and Magic, 2015. Meyer M., The Night Parade of One Hundred Demons, a Field Guide to Japanese Yokai, 2015. Noriko T. Reider, Animating Objects. Tsukumogami ki and the Medieval Illustration of Shingon Truth [w:] Japanese Journal of Religious Studies, 36/2, s. 231-257 Yoda H., Alt M., Yokai Attack! The Japanese Monster Survival Guide, Tuttle, Singapore...

O GROZIE JAPOŃSKIEJ CZ. 2: YŌKAI, YŪREI, BAKEMONO...

Terminami, które stanowią klucz dla zrozumienia japońskiej grozy, oraz odczytania poszczególnych utworów, są pojęcia: yūrei (幽霊), yōkai (妖怪) i bakemono (化け物). Wszystkie one, pojawiają się w japońskim folklorze, a dalej transponowane są do kultury popularnej (w szczególności mangi i anime) na oznaczenie tego, co straszne, przerażające, niepokojące, a przede wszystkim spoza tego świata, spoza świata żywych. Wszystkie one są bliskie pojęciu śmierci, ponieważ często ich istnienie do figury śmierci się sprowadza. Oba terminy: yōkai i yurei pochodzą z języka chińskiego. Kanji yūrei po raz pierwszy pojawia się w pracy poety Xie Lingyuu, który tworzył podczas panowania Południowej Chińskiej Dynastii (V-VII wiek). Kanji yōkai pojawia się znacznie wcześniej, bo w klasycznej pozycji Book of Han (I wiek), w której to po raz pierwszy wspomina się także o Japonii. Co ciekawe, w tej samej pozycji jednocześnie wspomina się o Wyspach Japońskich i yōkai, jakby jedno było nierozerwalnie związane z drugim. W literaturze japońskiej termin yōkai pojawia się po raz pierwszy w 797 roku, w kronice Shoku Nihongi (Chronicles of Japan Continued) – drugim z sześciu najważniejszych, klasycznych, rodzimych tekstów historycznych. Yōkai zostają tam opisane jako niewidzialny świat tajemniczych, o nadnaturalnej mocy zjawisk. W tym kontekście termin yōkai reprezentuje coś niedostrzegalnego, nieuchwytnego, bez formy czy tożsamości. Tajemniczą energię, która penetruje lasy, oceany i góry. Pomimo tego, że rzeczone sformułowanie pojawiło się bardzo wcześnie w japońskich pracach historycznych, nie było dość często używanym. Wydaje się przy tym, że za taki stan rzeczy odpowiedzialne jest to, że starożytna Japonia miała odpowiedniejsze określenie  na niewidzialną, tajemniczą energię – mono-no-ke (物の怪). Mono-no-ke miało być czymś co wzbudzało strach, siłą, która mogła pojawić się w każdym czasie i zabić, jak uderzenie błyskawicy czy fala pływowa. Bardzo trudno dosłownie przetłumaczyć to wyrażenie, ale jeśli weźmie się pod uwagę, że samo mono oznacza „coś”, a ke „coś tajemniczego, podejrzanego, albo kłopotliwego”, oba człony sprowadzają się do esencji czegoś tajemniczego i upiornego. Mono-no-ke to też coś niebezpiecznego, zagrażającego bytowi człowieka, coś co przyczajone obserwuje z ukrycia. W okresie Heian kilku pisarzy podjęło próbę nadania formy tej tajemniczej energii, co poskutkowało przekształceniem mononoke w bakemono. W Edo, epoce najbardziej płodnej pod względem liczby i rozwoju przekazów na temat yōkai, termin bakemono stosowano najczęściej na oznaczenie rzeczy, które się zmieniają, ulegają przeobrażeniom, ale nie tylko. Bakemono to także wszystkie dziwne formy, przerażające, nietypowe stworzenia. Taki stan rzeczy utrzymuje się w zasadzie do dzisiaj, ponieważ nawet obecnie termin bakemono stosuje się w nomenklaturze naukowej dla oznaczenia dziwnych, przerażających form. Stosowany jest on zamiennie z obake (お化け), na oznaczenie w zasadzie tych samych zjawisk. Według Michaela Dylana Fostera wszystkie zjawiska, która są dziwne, niepokojące, niecodzienne, w tym tajemnicze odgłosy, wrażenie, że ktoś nas obserwuje w ciemności, niewytłumaczalne zdarzenia, nieuzasadniony lęk, wszystko to możemy określić mianem yōkai.  W tym kontekście yōkai nie jest niczym innym jak tym, co niewyrażalne, a co może być tłumaczone jako: duch, goblin, upiór, zjawa, zmiennokształtny, demon, istota fantastyczna, tajemnicze wydarzenie, zjawisko nadnaturalne, potwór. Przyjmując, że termin yōkai jest swego rodzaju ujściem dla wszystkich tajemniczych, zagadkowych zjawisk i stworzeń, zasadnym uznaje się stwierdzenie, że w zależności od danego okresu historycznego, stosowanie różnych terminów, sprowadzało się i tak właśnie do yōkai. Warto zauważyć, że do powszechnego użycia termin yōkai wszedł dopiero w okresie Meiji, dzięki badaczowi folkloru Inoue Enryo (1858-1919). Inoue Enryo odkrył pole do studiowania, które określił mianem yōkaigaku lub yōkai-ology. Według niego yōkai to każde dziwne, bądź nadnaturalne zjawisko. Podejście badacza do yōkai było jednak dość sceptyczne. Wiarę w nie uznawał za przejaw infantylizmu, dlatego jego celem było przede wszystkim podjęcie próby wyjaśnienia tego, czym jest yōkai oraz znalezienie związku pomiędzy ich obecnością w kulturze, zwłaszcza folklorze a zabobonami i przesądami. Po Inoue Enryo, kolejnym badaczem, który starał się doprecyzować terminy yōkai, i yūrei był Yanagita Kunio, który dokonał rozróżnienia na obake/obakemono oraz yūrei. Te pierwsze związane są z konkretnym miejscem, z kolei od  yūrei nie sposób uciec, ponieważ są one ściśle powiązane z daną osobą, więc wraz ze zmianą miejsca niestety nie traci ich prześladowcza natura. Ikeda Yasaburo w swojej książce Nihou no Yūrei w zasadzie zgodził się z Yanagito, zwrócił jednak uwagę na konieczność rozróżnienia dwóch typów yūrei. Pierwszy z nich, wyraźnie związany z opowiadaniem The Chrysanthemum Vow ukazuje ducha, który ma jasny, konkretny cel, i który przywiązany jest do drugiego człowieka. Taki typ yūrei ma zdolność do podróżowania, przemieszczania się. Drugi rodzaj yūrei to te, które mają czarne włosy, zazwyczaj smutną historię i związane są jednak bardziej z danym miejscem, jako tym, w którym nie dokończono rozpoczętych za życia spraw, niż z konkretnym człowiekiem. Tym, który zaprezentował znacznie szersze podejście do przedmiotu badań nad zjawiskami nadprzyrodzonymi był Mizuki Shigeru, który w swojej czołowej pracy, zakwalifikował je wszystkie do pojęcia yōkai, albo bakemono (które to, swoją drogą, uważa za tożsame), a następnie podzielił na cztery duże działy, kategorie, z czego jedna z nich to yūrei. Nowatorstwo w podejściu Mizuki...

O GROZIE JAPOŃSKIEJ CZ. 1 – POCZĄTKI: HYAKUMONOGATARI, KAIDAN I KOKKURI...

Początki grozy japońskiej sięgają zamierzchłych czasów. Wzmianki dotyczące kontaktów ludzi i duchów pojawiły się już co prawda w Genji Monogatari (powieści z XI wieku), ale okresem, który uważa się za ukształtowanie gatunku było bez wątpienia Edo (1600-1868 wiek). Edo było okresem bardzo szczególnym: w kontekście zachodzących procesów historycznych (m.in. dojście do władzy rodu Tokugawy, rozbudowywanie miast, zdegradowanie roli cesarza) czy kulturotwórczych (zamknięcie granic i niechęć wobec wpływów zewnętrznych, sprzyjała izolacji Japonii i skoncentrowaniu się w pełni na rozwoju rodzimej sztuki, literatury, malarstwa, poezji i teatru). To wtedy tak popularna stała się gra o nazwie Hyakumonogatari Kaidan kai – gracze siadali w kole i opowiadali sobie historie pełne grozy. Każda historia miała swój własny, niepowtarzalny klimat i nie sposób odmówić im wyjątkowości. Pomysł na stworzenie gry o nazwie Hyakumonogatari wziął się z tęsknoty ludzi za zmrokiem, dlatego w upalne, wilgotne wieczory, kiedy już każdy miał dość palących promieni słońca, wdzierających się w każdą szczelinę, gromadzili się w wyznaczonym miejscu, w otoczeniu stu świec, i opowiadali upiorne historie. Po każdej z nich gaszono jedną świecę, aby umożliwić duchom zbliżenie się do ludzi. Opowieści nawiązywały najczęściej do historii wioski, albo osobistych przeżyć, doświadczeń narratora. Gra kończyła się wraz z wypaleniem ostatniej świecy, i z oczekiwaniem na przyjście czegoś, albo kogoś, kto czai się  ciemnościach. Początkowo Hyakumonogatari było grą popularną wyłącznie wśród wyższych sfer: w szczególności wśród samurajów (którzy podobno stoją za jej wynalezieniem, jako testu odwagi dla swoich towarzyszy) i arystokracji. Z czasem jednak, gra stała się tak popularna, że stała się codziennością przy wieczornych spotkaniach pozostałych warstw społecznych: klasy robotniczej, chłopów, mieszczan, aż w końcu jej zasięg objął całą Japonię (podobnie było przecież z kokkuri). Największa trudność polegała na opowiadaniu takich historii, które nie były nikomu ze zgromadzonych wcześniej znane. Nie mogły być nudne, ani osłuchane. Musiały być barwne, a ich skala barwności mierzona była w oparciu o przerażenie, jakie budziły wśród słuchaczy. Na fali popularności gry Hyakumonogatari bardzo szybko zajęto się wydawaniem książek, które miały trafić do szerszej publiczności, a które swoimi tytułami przyciągały odbiorców (największym ich atutem miał być zwrot: hyakumonogatari – stu opowieści). Pierwsza z nich, wydana w 1677 roku nosiła nazwę Shokoku Hyakumonogatari, stanowiła zbiór stu opowieści z różnych stron świata. Po Shokoku Hyakumonogatari nastała złota era dla podobnych pozycji, dlatego pojawiły się w niewielkich odstępach czasu, ciesząc się niezmiennie poczytnością. Wystarczy choćby wspomnieć o: Shokoku Shin Hyakumonogatari, Osogi Hyakumonogatari, Taihei Hyakumonogatari czy Bansei Hyakumonogatari. Oczywistym jest, że kluczem zainteresowania odbiorców, zarówno grą, jak i później poszczególnymi książkami nie było opowiadanie samo w sobie, ale opowiadanie historii niesamowitych, w których świat przedstawiony jest światem zjawisk nadprzyrodzonych. Terminem, który najlepiej oddawał charakter tych opowieści był kaidan (inaczej kwaidan), odpowiadający temu, co dziwne, tajemnicze a odnoszące się do rozmowy, czy recytacji. Warto mieć przy tym na uwadze, że kaidan odnosi się konkretnego gatunku historii, nie do wszystkich historii z duchami i potworami w tle. Historie te nie muszą być straszne, ale mają być dziwne.   Wraz z zakończeniem epoki Edo, i nadejściem nowego okresu historycznego – Meiji (1868-1912), światopogląd Japończyków, także w kontekście odbierania zjawisk nadnaturalnych uległ modyfikacji. Wówczas dużą popularnością cieszyła się gra kokkuri, za pośrednictwem której przywołuje się ducha, który odpowiada na pytania związane z przyszłością. Popularność kokkuri wskazała zmianę kierunku wierzeń Japończyków, którzy w okresie Meiji odeszli od tradycyjnych ich form, na rzecz gry, która okazała się nie tylko intrygująca i pociągająca, ale mniej wymagająca intelektualnie dla wielu ludzi. Szaleństwo kokkuri ogarnęło każdego, niezależnie od stanu posiadania czy zamożności. Ci, którzy brali udział w tym szaleństwie, byli przekonani, że kokkuri musi być albo jednym z rodzajów  yōkai albo zjawiskiem tajemniczym, tzw. fushigi. Głównym zamierzeniem gry było nie tyle, co pobudzanie wyobraźni i testowanie psychiki obecnych interlokutorów, a faktyczna próba komunikacji z duchami. Wyjaśnienie czym jest kokkuri, skąd pochodzi i jak działa prowokowało wiele hipotez. Inoue Enryō – japoński filozof, badacz kultury (1858-1919) był zdania, że kokkuri, w swojej całej egzotyczności nie może pochodzić z Japonii, musi pochodzić z importu, z zagranicy, z tego obcego, dalekiego świata. I faktycznie tak było, problematyczne jednak wydaje się precyzyjne określenie, kto i w jakich okolicznościach kokkuri do Japonii przywiózł. Istnieją dwie hipotezy na ten temat. Jedna z nich mówi o tym, że przywieźli ją z Nowego Jorku mężczyzna i kobieta, którzy w 1884 roku przyjechali do Yokohamy. Inna wersja traktuje o tym, że praktyka kokkuri została wprowadzona przez studenta, który studiował fizykę w Stanach. Czerpanie z obcych wzorów kulturowych i adaptowanie ich na gruncie rodzimym to rzecz naturalna i powszechnie znana. Przekazywanie wiedzy na temat edukacji, systemów politycznych, ekonomii czy instytucji wojskowych staje się kluczowe dla rozwoju cywilizacji, przekazywanie jednak tajemnicy, to już jednak zupełnie osobna kwestia. To, co należy wyraźnie podkreślić, to fakt, że kokkuri jako narzędzie częściowego, lub kontrolowanego opętania (częściowego, gdyż nie może być traktowane jako profesjonalne medium) stało się fenomenem, w którym przekazywanie tajemnicy, a w następstwie tego wywoływanie ducha Kokkuri-san miało zbliżyć uczestniczących w zabawie...

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress