IKONY STYLU: BRIGITTE BARDOT

Od wielu lat panuje przekonanie traktujące o tym, że francuskie kobiety zawsze wyglądają bezbłędnie, szykownie, elegancko, przy jednoczesnym zachowaniu swobodnej nonszalancji, z którą  najprawdopodobniej się po prostu rodzą. Być może brzmi to dość kuriozalnie, ale jak inaczej wytłumaczyć tę ich niemalże genetyczną predyspozycję do bycia ikonami mody? Kobietą, która przez wiele lat stale zachwycała, a w konsekwencji wpisała się w panteon gwiazd – ikon, których styl naśladowany jest do dnia dzisiejszego była francuska aktorka, znana przede wszystkim z roli „I Bóg stworzył kobietę” – Brigitte Bardot. O ile bowiem Ameryka miała swoją Marylin Monroe, o tyle Europa miała Brigitte Bardot. W niniejszym artykule chcielibyśmy przybliżyć Wam ten styl, zwrócić uwagę na jego stałe i charakterystyczne elementy a być może zainspirować kolejne pokolenie kobiet. Zatem, zacznijmy od początku! 1. Włosy Fryzura Brigitte Bardot do dzisiaj budzi niemałe emocje: kaskadowo układające się, mocno natapirowane włosy. Wiele kobiet pozostaje pod urokiem nie tylko ich długości, koloru złota, puszystości, i pozostawieniu ich w artystycznym nieładzie, ale też samej techniki ich pielęgnacji. Najprawdopodobniej Bardot używała częściej suchego szamponu, niż wody i stąd taki efekt. 2. Makijaż Makijaż Brigitte Bardot był znakiem epoki. Każda dziewczyna w latach 60-tych chciała mieć tak pomalowane oko, jak Brigitte Bardot. Mało tego, fascynacja tym makijażem znajduje swoje pokłosie także we współczesności. Oczy, podobnie jak usta (w przypadku Bardot wydatne i mięsiste) miały być podkreślone. Oczy: czarnym eyelinerem, mocno wytuszowane. Usta: ciemniejszą konturówką. 3. Strój Styl Brigitte Bardot charakteryzowało kilka stałych elementów, dzięki czemu można mówić o pewnej jego rozpoznawalności. Były to rybaczki kończące się pod kolanem, bluzki i sweterki odsłaniające ramiona, obowiązkowo z dużym dekoltem, koszulki w pasiasty deseń, nawiązujące do słynnych koszulek wymyślonych przez Coco Chanel, a przełamanych na nowo, ponownie zinterpretowanych i zaadoptowanych na potrzeby świeższego, bardziej wyzywającego stylu. Brigitte Bardot to także obowiązkowo drobna krateczka (biało-różowa, lub biało-niebieska) – deseń, który sobie wyjątkowo upodobała i nosiła z niewątpliwą kokieterią. Bardot to wreszcie bluzki związywane pod biustem, gorsety, no i bikini, które gwiazda odkryła ponownie, po niemalże dwóch dekadach pozostawiania w niełasce pozostałych kobiet. To, co charakterystyczne także dla aktorki to stosowanie połączeń typu spódniczka albo szorty w wersji mini plus wysokie (za kolano) kozaki. Do innych ulubionych butów aktorki należały niewątpliwie baletki, ale w przeciwieństwie do tych noszonych przez Audrey Hepburn nabierały one bardziej drapieżnego i być może wyzywającego charakteru. Przełamywanie przez aktorkę pewnych utartych schematów, kanonów wychodziło jej bardzo naturalnie. Bardot nie miała w zwyczaju przejmować się opinią na temat jej wyglądu i tego, co na siebie włożyła, albo czego nie włożyła. Zresztą Bardot słynęła z tego, że potrafiła wejść nawet boso do najdroższego lokalu w Paryżu bez cienia zażenowania. Styl Brigitte Bardot, pomimo upływu lat, nadal stawiany jest za wzór kobiecości i ponętności. Różny od stylu Audrey Hepburn, na pewno mniej wyrafinowany, mniej elegancki, ale przy tym bardzo spójny, inspirujący, w swoim wydaniu klasyczny. Składający się z makijażu, fryzury i ubioru stanowi nie tylko punkt wyjścia dla wielu pokazów mody, ale także codziennych stylizacji na ulicach miast. Lekkość, z jaką Bardot podkreślała swoje atuty, z jaką przyszło jej odsłonić nogi, wyeksponować kobiecość, uczyniła z niej ikonę, a jednocześnie otworzyła drogę dla wielu kobiet, kiedyś i teraz, którym przełamanie pewnych standardów mogłoby przyjść z dużo większą trudnością. Brigitte Bardot stała się ikoną lat 60-tych, ale ponadczasowość tej ikoniczności ma to do siebie, że i pięć dekad później stanowi wzór do naśladowania. Samanta Pleskaczyńska –...

Ikony stylu: Audrey Hepburn

Audrey Hepburn nigdy nie była specjalną fanatyczką mody, kierowała nią jednak niezwykła intuicja i łatwość w doborze garderoby. Dzięki temu, do dnia dzisiejszego uchodzi za jedną z największych ikon, a jej styl jest naśladowany nieprzerwanie przez kilkadziesiąt lat, zarówno w kontekście detali, do których sięgała, dodatków, jak i swobody kształtowania całościowego wizerunku. Audrey była pełna wdzięku i klasy, ale stać za tym może nie byle jakie pochodzenie. Była w końcu córką holenderskiej baronowej Elli van Heemstra i brytyjskiego dyplomaty Josepha Hepburna. W roku 1970 magazyn „Kino” przytoczył cytat Billy’ego Wildera, który powiedział: „Ta dziewczyna jest nową epoką. Ona pobiła wszystkie wampy filmowe”. Przez wiele lat Hepburn była traktowana w kategorii fenomenu, bardziej jako zjawiska, niż analizowania talentu, możliwości, wypracowanych technik. Znacznie bardziej publiczność interesowała jej życie prywatne, niż role, w których grała. Zresztą Audrey była bardzo oszczędna w mówieniu o sobie. Nie udzielała zbyt wielu wywiadów, nie mówiła o swoich związkach, dużo pracowała, nie wdawała się w skandale, dlatego tym bardziej, jej pojawienie się publiczne budziło tak wiele emocji. W 1953 roku Audrey wystąpiła w „Rzymskich wakacjach”, gdzie partnerował jej Gregory Peck, zaś w 1954 roku zagrała rolę współczesnego kopciuszka w filmie „Sabrina”, i odtąd można mówić już o jej dużej popularności. Aby móc wyobrazić sobie skalę tej popularności, warto wziąć pod uwagę chociażby ogłaszane w tamtym czasie konkursy na dziewczynę najbardziej podobną do Audrey. Styl Audrey Hepburn budowany był i kształtowany od początków lat 50-tych. Na planie „Sabriny” aktorka nawiązała współpracę z Hubertem de Givenchy, wówczas młodym, początkującym francuskim projektantem, który stawiał na prosty, oszczędny, aby nie powiedzieć surowy, ale jednocześnie bardzo elegancki i wyrafinowany styl. Do najbardziej rozpoznawalnej kreacji z tamtego czasu należy suknia bez ramion z białej organdyny, która została wykończona kwiatami wyhaftowanymi z białych perełek, oraz sukienka koktajlowa z dekoltem w łódkę. W „Śniadaniu u Tiffany’ego” – bezsprzecznie najsłynniejszej roli Audrey, aktorka występuję głównie w dwóch kreacjach zaprojektowanych przez Givenchy: małą czarną, bez rękawów, z nieco szerszym dołem, wykończonym postrzępionymi frędzelkami, do której nosiła wielki kapelusz z szerokim rondem. Drugim strojem była dopasowana w talii sukienka wieczorowa, ze spektakularnym dekoltem na plecach, a do tego długie, czarne rękawiczki. Rola Audrey w „Śniadaniu u Tiffany’ego” bardzo mocno podziałała na zbiorową wyobraźnię odbiorców. Szczególnie przemówiła do nich fryzura – włosy zebrane gładko do tyłu (opracowana przez Grazzię de Rossi), oraz naszyjnik złożony z kilku sznurów pereł. Audrey, jak wiele aktorek przed nią, i także wiele po niej doskonale wpisała się w wówczas panujący modelowy „star system”, mimo że za jej wizerunkiem wcale nie stała wytwórnia, a jej własna intuicja. Sprostała panującym oczekiwaniom publiczności, dzięki czemu możliwe było jej przeobrażenie w stronę ikoniczności. Sam fakt przejścia do historii mody i stylu tak charakterystycznych dla Hepburn, jak chłopięca, krótka fryzura, grzywka, długie rękawiczki, okulary Ray Ban, świadczy o potężnym oddziaływaniu aktorki na odbiorców. Duże znaczenie ma przy tym również samo przetrwanie tego stylu i jego ewolucja. Nie ma znaczenia, że Audrey Hepburn nie była seksbombą, o czym świadczy jej sylwetka: długie nogi, ale o dużych stopach, niewielkich rozmiarów biust (żeby nie powiedzieć: niedostrzegalny), chude ramiona, kościstość, duży nos, szerokie usta. Mimo tego łączy w sobie delikatność, słodycz i urok osobisty. Oprócz tego zaraża entuzjazmem, ciekawością świata, zalotnością. Wpływu Audrey Hepburn na modę i styl nie można przecenić. Prosty, acz elegancki wygląd (przede wszystkim za sprawą wieloletniej współpracy z Givenchy), wyrafinowana klasyka, przemyślane dodatki – wszystko to po dziś dzień działa na wyobraźnię setek tysięcy kobiet, czyniąc z Hepburn niewymuszoną ikonę stylu. Za co zatem kochamy Audrey Hepburn? Za proste sukienki, które czasami mogą zdziałać więcej, niż tona biżuterii i futra razem wzięte. Za długie rękawiczki, które dodają klasy i wyrafinowania każdemu strojowi. Za duże, słomkowe (i nie tylko) kapelusze, chroniące przed słońcem i dodające uroku i filuterności. Za krótko przycięte włosy, które przy jednoczesnym podkreśleniu oka i ust mogą nadal wyglądać kobieco. Za noszenie męskich garniturów i muszek, które wespół z pomalowanymi ustami i sztucznymi rzęsami, oraz z urokiem osobistym mogą stworzyć obraz niezwykle zmysłowej kobiety. Za białe kołnierzyki, które wystając ze swetrów i bluz zawsze dodają kobiecie szyku. Za noszenie grzywki nie zawsze prosto, a często w sposób asymetryczny. Za noszenie baletek, zarówno do zestawów eleganckich jak i sportowych. Za sukienki typu „babydoll”! Samanta Pleskaczyńska –...

Ikony stylu: Grace Kelly

Świat cały czas się zmienia, a razem z nim kanony piękna. Są jednak pewne elementy stylu, kobiecości, elegancji, które nigdy nie wychodzą z mody. Reprezentantki takiego stylu, powracającego do nas jak bumerang po latach, to absolutne ikony mody. Kobietą, o której świat nadal nie może zapomnieć, uwielbianą za życia (m.in. przez samego Alfreda Hitchocka) i po śmierci (jakże nagłej) jest Grace Kelly – księżna Monako, matka i żona, aktorka, zawsze oddana przyjaciółka, i do tego – ikona stylu. Grace Kelly trudno odmówić wyczucia stylu, elegancji, szyku. Jej kreacje do dzisiaj stanowią inspirację dla współczesnych kreatorów mody, szczególnie z zakresu haute couture – wysokiego krawiectwa, a także dla zwykłych kobiet na całym świecie, ceniących sobie prostotę i klasę. Grace (pod względem wizualnym) była wierna tworzonemu na ekranie wizerunkowi, kobiety chłodnej, zimnej, snobistycznej i zdystansowanej, dlatego tak odpowiedni wydaje się dobrany dla niej stały panteon projektantów, a wśród nich: Lanvin, Dior, Givenchy, Balenciaga, Chanel, Y.S. Laurent i wiele innych, równie wielkich nazwisk. Co czyni z Grace Kelly ikonę stylu? Przede wszystkim – to księżniczka (nie należy o tym zapominać, oceniając jej modowe wybory), po drugie – to silna osobowość, od której bije niezwykła klasa, po trzecie – jej smak i styl wykracza poza wszelkie mody i epoki. Sznur pereł, kaszmirowe golfy, tweed, jedwabne szmizjerki, torebka od Hermesa (na jej cześć nazwana Kelly), skórzane rękawiczki, okulary Wayfarers od Ray Ban, apaszki od Hermesa, futrzane etole, diamentowa biżiuteria od Van Cleef&Arpels, czy Cartiera to stałe elementy jej wizerunku, konfigurowane rzecz jasna w najróżniejszy sposób, ale zawsze robiące wrażenie. Styl Grace Kelly to połączenie majestatycznego piękna, eleganckich ubrań i klasycznych, ponadczasowych dodatków. Nie należy jednak zapominać o tym, że nie suma posiadanych środków, a wyczucie smaku odgrywają tu znaczącą rolę. Samanta Pleskaczyńska –...

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress