Tagi

Powiązane wpisy

Podziel się

KOBIETA ZAGADKA: GRETA GARBO


Greta Garbo kojarzona jest z szerokim spectrum przyjmowanych ról: począwszy od femme fatale, wampa, nieszczęśliwej kobiety (panteon tragicznych kochanek, niezrozumianych żon, rozdartych uczuciowo matek, kobiet upadłych, heroin gotowych do największych ofiar), tym bardziej nie można zapominać o tym, że Garbo była nie tylko wielką gwiazdą, ale też wielką aktorką. To dość niezwykłe połączenie, tym bardziej, jeśli uzmysłowimy sobie, że Garbo była przecież wytworem „systemu gwiazd”, który kładł nacisk na popularność gwiazdy, niekoniecznie na jej potencjał twórczy, indywidualność, charakter. Siłą Garbo było zatem emanowanie takimi przymiotami, które wyróżniały ją na tle innych gwiazd z ttamtego okresu, jak: Marion Davies czy Norma Shearer.

Źródło: Wikimedia Commons

Źródło: Wikimedia Commons

Nie ulega wątpliwości, że decydującą rolę w ukształtowaniu wizerunku scenicznego Garbo miał Mauritz Stiller – jej odkrywca. W 1925 roku Garbo wyjechała wraz ze Stillerem do Berlina i dość szybko została zaangażowana przez G.W. Pabsta do roli w filmie „Zatracona uliczka”. Stillerowi bardzo zależało na tym, aby być obecnym przy Garbo, co jednak nie okazało się tak łatwe, jak mogłoby się wydawać. Stiller nie przeforsował także tego, aby autorem zdjęć do „Zatraconej uliczki” został Juliusz Jaenzon, który miał dawać gwarancję właściwej opieki nad Garbo. W konsekwencji relacja pomiędzy Stillerem i młodą aktorką były dość napiętę, co znalazło swoje odzwierciedlenie w sposobie odgrywania przez nią poszczególnych ujęć.

Źródło: Wikimedia Commons

Źródło: Wikimedia Commons

Początkowo Greta jest stremowana, pozbawiona pewności siebie, ludzie pracujący na planie starają się ją zmotywować, ujęcia z nią kręcone są z perspektywy planów średnich i pełnych, na tamten moment nikt nie widzi największych atutów gwiazdy, na których w późniejszych latach będą się skupiać nie tylko operatorzy, ale także sami reżyserzy.

Przygoda z Berlinem nie trwała zbyt długo, bowiem jeszcze w tym samym roku „wielki i potężny” Mayer, szef MGM zaangażował Stillera i Garbo do Hollywood. Co prawda, nie zapałał wielką miłością do Garbo, nazwał ją za grubą jak na standardy amerykańskie, ale  jak się miało szybko okazać, to, co było najważniejsze dla operatorów, charakteryzatorów, reżyserów to twarz aktorki – nietuzinkowa, nieszablonowa, inna od tych, do których przyzwyczaiło się już społeczeństwo amerykańskie.

Źródło: Wikimedia Commons

Źródło: Wikimedia Commons

Mimo, że Greta przez dłuższy czas nie znała słowa po angielsku i była bardzo nieśmiała, ekspresyjność jej twarzy i emocje, jakie wywoływała u widzów rekompensowały wszelkie braki. Zresztą nie należy mieć wątpliwości co do tego, że to nie Europa a właśnie Stany Zjednoczone wypromowały Garbo. W Szwecji jej ruchy określano mianem niezgrabnych, w Stanach posługiwano się terminem „wyrafinowanego animalizmu”.

Twarz Grety Garbo przepełniona była smutkiem, dlatego mogła grać kobiety nieszczęśliwe, zakochane w niewłaściwym mężczyźnie, a także kobiety upadłe, ponieważ jej szczególna uroda doskonale się do tego nadawała.

Źródło: Wikimedia Commons

Źródło: Wikimedia Commons

Greta Garbo zachwycała zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Jej gesty, pozy, tajemniczość stanowić miały punkt wyjścia dla późniejszych zachowań scenicznych innych aktorek. Nazywano ją „tajemniczą cudzoziemką” albo „szwedzkim sfinksem”. Nie bez przyczyny: potrafiła doskonale chronić swoją prywatność. Interesował ją film, nie blask fleszy.

Źródła:

Z. Pitera, Nasz Iluzjon: Greta Garbo: magia fotogeniczności i technika gry [w:] Kino 1976, nr 6.
S. Janicki, Odeon: felietony filmowe, Wydawnictwo Bosz, Olszanica 2013.
M. Rosen, Impossible beauty. Greta Garbo [w:] Biography Magazine, May 2002.

Samanta Pleskaczyńska – Chcemywiedziec.pl