Ikony stylu: Audrey Hepburn


Audrey Hepburn flickr.com/photos/ 53878168@N02 CC

Audrey Hepburn
flickr.com/photos/ 53878168@N02 CC

Audrey Hepburn nigdy nie była specjalną fanatyczką mody, kierowała nią jednak niezwykła intuicja i łatwość w doborze garderoby. Dzięki temu, do dnia dzisiejszego uchodzi za jedną z największych ikon, a jej styl jest naśladowany nieprzerwanie przez kilkadziesiąt lat, zarówno w kontekście detali, do których sięgała, dodatków, jak i swobody kształtowania całościowego wizerunku.

Audrey była pełna wdzięku i klasy, ale stać za tym może nie byle jakie pochodzenie. Była w końcu córką holenderskiej baronowej Elli van Heemstra i brytyjskiego dyplomaty Josepha Hepburna. W roku 1970 magazyn „Kino” przytoczył cytat Billy’ego Wildera, który powiedział: „Ta dziewczyna jest nową epoką. Ona pobiła wszystkie wampy filmowe”. Przez wiele lat Hepburn była traktowana w kategorii fenomenu, bardziej jako zjawiska, niż analizowania talentu, możliwości, wypracowanych technik. Znacznie bardziej publiczność interesowała jej życie prywatne, niż role, w których grała. Zresztą Audrey była bardzo oszczędna w mówieniu o sobie. Nie udzielała zbyt wielu wywiadów, nie mówiła o swoich związkach, dużo pracowała, nie wdawała się w skandale, dlatego tym bardziej, jej pojawienie się publiczne budziło tak wiele emocji.

W 1953 roku Audrey wystąpiła w „Rzymskich wakacjach”, gdzie partnerował jej Gregory Peck, zaś w 1954 roku zagrała rolę współczesnego kopciuszka w filmie „Sabrina”, i odtąd można mówić już o jej dużej popularności.

Aby móc wyobrazić sobie skalę tej popularności, warto wziąć pod uwagę chociażby ogłaszane w tamtym czasie konkursy na dziewczynę najbardziej podobną do Audrey.

Audrey Hepburn, Mel Ferrer, Frank Sinatra, Michael Romanoff, flickr.com/photos/ golf_pictures CC

Audrey Hepburn, Mel Ferrer, Frank Sinatra, Michael Romanoff,
flickr.com/photos/golf_pictures CC

Styl Audrey Hepburn budowany był i kształtowany od początków lat 50-tych. Na planie „Sabriny” aktorka nawiązała współpracę z Hubertem de Givenchy, wówczas młodym, początkującym francuskim projektantem, który stawiał na prosty, oszczędny, aby nie powiedzieć surowy, ale jednocześnie bardzo elegancki i wyrafinowany styl. Do najbardziej rozpoznawalnej kreacji z tamtego czasu należy suknia bez ramion z białej organdyny, która została wykończona kwiatami wyhaftowanymi z białych perełek, oraz sukienka koktajlowa z dekoltem w łódkę. W „Śniadaniu u Tiffany’ego” – bezsprzecznie najsłynniejszej roli Audrey, aktorka występuję głównie w dwóch kreacjach zaprojektowanych przez Givenchy: małą czarną, bez rękawów, z nieco szerszym dołem, wykończonym postrzępionymi frędzelkami, do której nosiła wielki kapelusz z szerokim rondem. Drugim strojem była dopasowana w talii sukienka wieczorowa, ze spektakularnym dekoltem na plecach, a do tego długie, czarne rękawiczki.

Rola Audrey w „Śniadaniu u Tiffany’ego” bardzo mocno podziałała na zbiorową wyobraźnię odbiorców. Szczególnie przemówiła do nich fryzura – włosy zebrane gładko do tyłu (opracowana przez Grazzię de Rossi), oraz naszyjnik złożony z kilku sznurów pereł.

Audrey, jak wiele aktorek przed nią, i także wiele po niej doskonale wpisała się w wówczas panujący modelowy „star system”, mimo że za jej wizerunkiem wcale nie stała wytwórnia, a jej własna intuicja. Sprostała panującym oczekiwaniom publiczności, dzięki czemu możliwe było jej przeobrażenie w stronę ikoniczności. Sam fakt przejścia do historii mody i stylu tak charakterystycznych dla Hepburn, jak chłopięca, krótka fryzura, grzywka, długie rękawiczki, okulary Ray Ban, świadczy o potężnym oddziaływaniu aktorki na odbiorców. Duże znaczenie ma przy tym również samo przetrwanie tego stylu i jego ewolucja.

Nie ma znaczenia, że Audrey Hepburn nie była seksbombą, o czym świadczy jej sylwetka: długie nogi, ale o dużych stopach, niewielkich rozmiarów biust (żeby nie powiedzieć: niedostrzegalny), chude ramiona, kościstość, duży nos, szerokie usta. Mimo tego łączy w sobie delikatność, słodycz i urok osobisty. Oprócz tego zaraża entuzjazmem, ciekawością świata, zalotnością.

Kadr z filmu Śniadanie u Tiffany'ego

Audrey Hepburn
Kadr z filmu Śniadanie u Tiffany’ego

Wpływu Audrey Hepburn na modę i styl nie można przecenić. Prosty, acz elegancki wygląd (przede wszystkim za sprawą wieloletniej współpracy z Givenchy), wyrafinowana klasyka, przemyślane dodatki – wszystko to po dziś dzień działa na wyobraźnię setek tysięcy kobiet, czyniąc z Hepburn niewymuszoną ikonę stylu. Za co zatem kochamy Audrey Hepburn? Za proste sukienki, które czasami mogą zdziałać więcej, niż tona biżuterii i futra razem wzięte. Za długie rękawiczki, które dodają klasy i wyrafinowania każdemu strojowi. Za duże, słomkowe (i nie tylko) kapelusze, chroniące przed słońcem i dodające uroku i filuterności. Za krótko przycięte włosy, które przy jednoczesnym podkreśleniu oka i ust mogą nadal wyglądać kobieco. Za noszenie męskich garniturów i muszek, które wespół z pomalowanymi ustami i sztucznymi rzęsami, oraz z urokiem osobistym mogą stworzyć obraz niezwykle zmysłowej kobiety. Za białe kołnierzyki, które wystając ze swetrów i bluz zawsze dodają kobiecie szyku. Za noszenie grzywki nie zawsze prosto, a często w sposób asymetryczny. Za noszenie baletek, zarówno do zestawów eleganckich jak i sportowych. Za sukienki typu „babydoll”!

Samanta Pleskaczyńska – Chcemywiedziec.pl