Ikony kina: Marlena Dietrich cz.2


flickr.com/photos/kndynt2099 (CC-BY-SA)

Marlena Dietrich
flickr.com/photos/kndynt2099 (CC-BY-SA)

Osobowość Marleny Dietrich szła w parze z jej urodą. Była równie olśniewająca. Marlena była przy tym odważna, pracowita, zdeterminowana i pełna pasji. Z całych sił nienawidziła Hitlera, była przekonana, że jego rządy zostaną okupione cierpieniem wielu ludzkich istnień. Któregoś razu zwierzyła się nawet Fairbanksowi, że jest gotowa się poświęcić i zgładzić Hitlera, nawet jeśli miałaby z tego nie wyjść cało. Całą tę sytuacją zresztą Marlena skwitowała zdaniem:

„Nie liczę na to, że uda mi się uciec. Poszłabym tam przygotowana na śmierć. Nie chcę umierać. Chcę żyć. Życie jest cudowne. Ale zabicie Hitlera też byłoby cudowne. Wszyscy musimy kiedyś umrzeć, a dla czegoś takiego warto się poświęcić”.

Ch. Chandler, Marlena Dietrich, 2012

Do realizacji pomysłu jak wiemy nie doszło, ale historia ta obrazuje jak wiele empatii i współczucia było w Marlenie dla drugiego człowieka. Marlena zresztą nigdy nie spoczęła na laurach, nie przestała pomagać potrzebującym, szczególnie żołnierzom, czy weteranom wojennym. Brała udział w przedsięwzięciach Hollywood Canteen, organizacji założonej przez Bette Davis i Johna Garfielda. Celem organizacji było zapewnienie żołnierzom, którzy akurat nie walczyli na froncie, a przebywali z dala od domu rozrywki. Oferowano sympatyczną atmosferę, posiłki, potańcówki i zajęcia rekreacyjne. Do udziału w przedsięwzięciu nie trzeba było długo namawiać Marleny, zgodziła się od razu. Co ciekawe, rola aktorki nie sprowadzała się do samego „bycia”, Marlena podejmowała szereg inicjatyw – zgłaszała się do gotowania, zmywania naczyń, szorowania podłogi (na kolanach).

Po wojnie opuściła Hollywood, jednocześnie sprzedając niemalże cały swój dotychczasowy majątek, aby włączyć się w wysiłek wojenny.

Marlene Dietrich Wikimedia Commons

Marlene Dietrich
Wikimedia Commons

Słynęła z ogromnego szacunku do ludzi, nie stawiania pomiędzy sobą a nimi granic. Warta przytoczenia jest pewna historia z życia Marleny. Latem 1946 r. Marlena Dietrich wraz z ekipą jadła kolację w restauracji w Johannesburgu, w towarzystwie lokalnych dziennikarzy. Zdziwiona faktem, że nie je z nimi ich czarnoskóry kierowca, postanowiła o to zapytać. Otrzymała odpowiedź, że z racji obowiązujących przepisów segregacji rasowej, kierowca nie ma prawa wstępu do restauracji dla białych. Nie zastanawiając się długo, poprosiła o dwa talerze, pełne wszystkiego, co było dostępne w kuchni i osobiście zaniosła je kierowcy, wsiadła do środka i zjadła z nim kolację.

Ostatnie lata swojego życia Marlena spędziła w Paryżu, większość czasu przebywając sama ze sobą, wśród zdjęć i wspomnień. Bardzo sporadycznie udzielała wywiadów, nie chciała też spotykać się ze swoimi bliskimi przyjaciółmi. Potrafiła odbierając telefon zmienić akcent i podać się za swoją asystentkę, pomoc domową czy pokojówkę.

Pod koniec życia wyjątkowo nie znosiła starych filmów, szczególnie własnych. W zasadzie od lat 80-tych nie wychodziła z domu. Początkowo z wyboru, później z konieczności (gdy straciła władzę w nogach). Zmarła 6 maja 1992 roku, została pochowana w Berlinie, utrzymując status jednej z największych gwiazd kina, zarówno europejskiego i amerykańskiego.

Źródła:
S. Bach, Marlene Dietrich: Life and Legends, University of Minnesota Press 2013.
Ch. Chandler, Marlena Dietrich, Prószyński S-ka 2012.
Ch. R. Editors, Legends of Hollywood: The Life and legacy of Marlene Dietrich, CreateSpace Independent Publishing Platform 2013.

Samanta Pleskaczyńska – Chcemywiedziec.pl