Ikony kina: Marlena Dietrich cz.1


Magdalena Dietrich Wikimedia Commons (CC-BY)

Marlena Dietrich
Wikimedia Commons (CC-BY)

Maria Magdalena Dietrich, która przyjęła imię Magdalena (jej zdaniem Maria i Magdalena to imiona zbyt pospolite, aby mogły charakteryzować kogoś wyjątkowego) była bez wątpienia jedną z najwybitniejszych gwiazd kina.

Jej kariera rozpoczęła się w Berlinie, w obrazie „Błękitny Anioł” z 1930 roku w reżyserii Josefa von Sternberga, choć na dobre rozwinęła się po przyjeździe Marleny do Hollywood.

Od wczesnego dzieciństwa Marlenę charakteryzowała odwaga, zainteresowanie losem drugiego człowieka oraz chęć zwrócenia na siebie uwagi – wszystkie te cechy przydadzą się jej w przyszłości, zarówno na scenie, jak i w życiu prywatnym.

Ukochany ojciec Marleny zmarł wcześnie, w 1907 roku, kiedy dziewczynka miała 6 lat. Cały obowiązek utrzymania Marleny i jej siostry Liesel spoczął na matce. Czas ten, choć trudny, pozbawiony wielu atrakcji, typowych dla tych, jakie charakteryzował czas spędzony z ojcem (jak choćby niedzielne wyjścia do cukierni, kawiarni, na gorące czekoladę i ciastka) był idyllą w porównaniu do tego, co przyniósł wybuch I wojny światowej.

Marlena od najmłodszych lat uchodziła za frankofilkę. Adorowała absolutnie wszystko to, co francuskie – francuski język, Paryż, francuską kulturę, szyk i elegancję. Kiedy wybuchła wojna, potępiła działania strony niemieckiej, była przeciwna agresji, nie rozumiała dlaczego jej ukochana nauczycielka francuskiego mogła stać się wrogiem narodu niemieckiego. Kiedy wracając ze szkoły, mijając obóz jeniecki, w przypływie emocji podbiegła z bukietem polnych kwiatów do francuskiego żołnierza, zamieniwszy z nim kilka zdań, koleżanki doniosły na nią w szkole, za co została zawieszona na kilka dni, oraz uznana za wroga ojczyzny.

Marlena zwykła powtarzać, że największą dla niej wartość stanowi rodzina: największa miłość jej życia, mąż „Rudi” Rudolf Sieber, którego poznała jako asystentka producenta słynnego Joe Maya, nazywanego Cecilem B. Demillem z UFA, oraz córeczka Maria.

Co warto jednak podkreślić, relacja tych dwojga nie należała do najłatwiejszych i najprostszych i to nie ze względu na potencjalne konflikty, jakie targają przeciętnym małżeństwem, a na specyfikę układu, jaki zawarli.

Kiedy Marlena wyjechała z Berlina, do Hollywood, zostawiła w Niemczech Rudiego z córką, a opiekę nad nimi miała sprawować Tamara Matul, a właściwie Tamara Nikołajewna, młoda tancerka i późniejsza wieloletnia kochanka Rudiego – za aprobatą żony. Jak wspominała Marlena

„Nie wyszukałam Tamary dla Rudiego, on ją wybrał. Jednak gdybym jej nie lubiła, Rudi nigdy nie wybrałby jej na swoją towarzyszkę. Spotkaliby się kilka razy, nie więcej. I Maria też ją lubiła. (…) Dobrze się złożyło, że Tamara nosiła ten sam rozmiar sukienek co ja, wszystko nosiła w tym samym rozmiarze. Była tylko odrobinę szczuplejsza. Uważałam, że powinna zmniejszać moje rzeczy, ale ona nosiła je luźne. Rudi nigdy nie musiał jej nic kupować. Czasami dawałam jej sukienkę, której ani razu nie włożyłam, ale nigdy taką, do której miałam sentyment”.

Ch. Chandler, Marlena Dietrich, 2012

 

flickr.com/photos/72006245@N05 (CC-BY)

Marlena Dietrich
flickr.com/photos/72006245@N05 (CC-BY)

Otwarty układ dla ich związku musiał być obopólny, skoro niedługo po przyjeździe do Ameryki, Marlena wdała się w romans z Johnem Gilbertem. Poznała go w czasach, kiedy jego kariera była na zakręcie, macierzyste studio filmowe próbowało doprowadzić go do ruiny, cierpiał na depresję i alkoholizm. Jak opisywał córka Gilberta, Marlena zjawiła się przed Gilbertem niczym anioł o pięknej, nieskazitelnej cerze. Nie tylko udało jej się wyprowadzić Gilberta na prostą, zainteresować ponownie życiem, ale i naprawić jego stosunki z córką, każdorazowo przy tym usuwając się w cień. Po nagłej i niespodziewanej śmierci Gilberta (odszedł w wieku zaledwie 37 lat na atak serca), która to Marlena przeżywała przez wiele lat, aktorka czuła się odpowiedzialna za osieroconą przez ojca dziewczynkę. Sytuacja ta troszę po trochę przypominała jej własną, kiedy w bardzo młodym wieku straciła ojca, uosobienie siły i pewności, a przy tym poczucie bezpieczeństwa i spokoju.

Relacje z córką Gilberta, Marlena utrzymywała praktycznie do końca życia, pamiętając o urodzinach, czy świętach Bożego Narodzenia.

Po śmierci Gilberta Marlena związała się z Douglasem Fairbanksem Jr (synem Douglasa Fairbanksa i byłym mężem Joan Crawford), tworząc z nim stosunkowo długi i pełen pasji związek. To, że Marlena traktowała go poważnie może świadczyć choćby fakt, że przedstawiła Douglasa Rudiemu, organizując wspólną kolację dla dwóch par: Rudiego i Tamary, oraz Douglasa i siebie.

Po pewnym czasie namiętność między tymi dwojga się wypaliła, a gwoździem do trumny było przyznanie się Douglasa do odnalezienia intymnej korespondencji Marleny, która nie była skierowana do niego. Nie sama scena zazdrości, a naruszenie intymnej sfery Marleny tak bardzo ją rozsierdziło. O dalszym koegzystowaniu nie mogło być mowy, Douglas choć przepraszał, nic już nie mógł wskórać.

Po zakończeniu romansu z Douglasem, Marlena wdawała się w krótkie, acz niewiele znaczące związki, w tym z Jamesem Stewartem, Johnem Waynem, czy Joe Kennedym.

Źródła:
S. Bach, Marlene Dietrich: Life and Legends, University of Minnesota Press 2013.
Ch. Chandler, Marlena Dietrich, Prószyński S-ka 2012.
Ch. R. Editors, Legends of Hollywood: The Life and legacy of Marlene Dietrich, CreateSpace Independent Publishing Platform 2013.

CDN

Samanta Pleskaczyńska – Chcemywiedziec.pl