TOP 10 ANIMACJI DISNEYA

Dla wielu z nas synonimem bajek dla dzieci jest studio Disneya. Choć sam Disney był człowiekiem podłym, malkontentem, wykorzystującym swoich współpracowników, tyranem na gruncie zawodowym i prywatnym, złodziejem pomysłów i słabym rysownikiem (ale o tym w zupełnie innym poście), studio które powstało pod jego egidą stanowi po dziś dzień symbol sczęścia milionów dzieci na całym świecie, zaś jego twory to często ponadczasowe historie, o miłości, przyjaźni, dawaniu sobie wzajemnego wsparcia, o smutku, szczęściu, walce z czasem, z przeciwnościami losu. W dzisiejszym poście przypomnimy sobie o tych 10 najpiękniejszych, najbardziej ponadczasowych opowieściach, i choć wybór ten jest zapewne całkowicie subiektywny, być może i Wam wyda się bliski. Miejsce 10: Piotruś Pan (wersja z roku 1953) Jest to bez wątpienia jedna z najpiękniejszych realizacji „Piotrusia Pana”, klasycznej adaptacji utworu J.M. Barrie. Pojawienie się w niej Dzwoneczka zapoczątkowało narodzenie nowego symbolu dziecięcej wyobraźni – małej wróżki, której obecność sygnalizowana jest dźwiękiem dzwonków. Mimo, że obecnie „Piotruś Pan” konfrontowany jest często z zarzutami traktującymi o braku poprawności politycznej (Rdzenni Amerykanie – Indianie, przedstawiani są w bajce Disneya jak brutalne dzikusy, powtarzane są stereotypy o ich zachowaniu, sposobu życia, wyrażania się itd.), w 1953 film spotkał się z wielką przychylnością (zarówno widzów, jak i krytyków – nie zapominajmy, że „Piotruś Pan” był filmem roku 1953), a i po dziś dzień stanowi żywą inspirację dla wielu twórców. Miejsce 9: Bambi (1942) Czy może być coś bardziej wzruszającego, niż historia jelonka, któremu kłusownik zabija matkę, a on sam musi stawić czoła wymagającej rzeczywistości, którą ubarwia przyjaźń królika Tuptusia i skunksa Kwiatka?  Chociaż w samym filmie padło zaledwie osiemset słów dialogu, do dnia dzisiejszego historia Bambi po prostu porusza i skłania do refleksji na temat kondycji ludzkiej, relacji natury i człowieka, ponadczasowych wartości, takich jak przyjaźń czy miłość. W 1942 roku recepcja „Bambi” wcale nie należała do entuzjastycznych. Disney’owi zarzucano brak elementów fantastycznych w opowieści, a także jej dramatyczny wydźwięk. Swój osobisty sprzeciw wyraziła nawet córka Disneya, rozgoryczona faktem, że uśmiercono matkę jelonkę. Pod względem finansowym „Bambi” nie radził sobie najlepiej. Wyświetlany w trakcie trwania zawieruchy wojennej okazał się nie dość dobrym produktem marketingowym. Okazał się nie dość zabawny, nie dość wolny od trosk, nie dość optymistyczny. Dzisiaj „Bambi” należy do klasyki gatunku. Został okrzyknięty „ukoronowaniem studia animacji Walta Disneya”, a także „jednym z najlepszych filmów w klasycznej historii filmu amerykańskiego” według Amerykańskiego Instytutu Filmowego. Miejsce 8: Mała Syrenka (1989) To, co najbardziej porusza w „Małej Syrence” to samo pragnienie syrenki zostania człowiekiem. Animacja została stworzona na podstawie duńskiej baśni autorstwa Hansa Christiana Andersena, i choć charakteryzuje ją przede wszystkim to, co typowe dla amerykańskiego studia (zarys bohaterów, budowanie napięcia, romantyczność, wykorzystanie strony muzycznej), zachowała to, co najważniejsze i kluczowe dla pierwowzoru. W dniu otwarcia „Mała Syrenka” spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem, pokonując (pod kątem uzyskanych dochodów) o 64% tak dochodową animację jak „Oliver i spółka”. Chwalono powrót do musicalowej konwencji, konstrukcję bohaterów, w tym przede wszystkim postać syrenki, jako niezależnej, samodzielnie podejmującej decyzje. Miejsce 7: Alladyn (1992) „Alladyn” był jednym z takich obrazów, który mógł przemawiać zarówno do dzieci, jak i dorosłych. Fascynacja kulturą orientu, baśniami arabskimi przyczyniła się do powstania animacji, która po dziś dzień budzi pozytywne emocje. „Alladyn” został bardzo dobrze przyjęty przez krytykę. Zachwycano się rolą R. Williamsa jako Dżina, chwalono przepiękne rysunki, ich bogactwo, szczegóły, obecność magii i złożoność przygód. Pod względem technicznym przypisano „Alladynowi” miano wirtuozerii. Nie obyło się też oczywiście bez ocen negatywnych. Zarzucano „Alladynowi”propagowanie rasistowskich treści, ale tego typu opinie należały do mniejszości. Miejsce 6: Pinokio (1940) I tym razem, wiodącym tematem animacji miało być pragnienie przemiany w człowieka. W chwili obecnej status „Pinokio” jest nie do przecenienia. Film, który na Rotten Tomatoes uzyskał 100% pozytywną ocenę krytyków (a to rzadkość), początkowo zaliczył katastrofę finansową, aby w konsekwencji zdobyć dwa Oscary, uznawany jest za jedną z najlepszych animacji wszechczasów. Pod względem treści, „Pinokio” to piękna opowieść o dążeniu do celu, o poznawaniu wartości ciężkiej pracy, o byciu odważnym, szczerym i bezinteresownym. Miejsce 5: Alicja w Krainie Czarów (1951) Pierwowzór, co najmniej kontrowersyjny, do dnia dzisiejszego wzbudza szereg wątpliwości, jeśli chodzi o odczytanie znaków, i symboli, poszczególnych treści, a także osobę samego Lewisa Carrolla. Niemniej, realizację Disneya z 1951 roku, uznaje się za  jeden z najlepszych klasyków studia. Według krytyków, Disney za bardzo „zamerykanizował” dzieło literatury angielskiej. Ówczesna widownia również nie zapałała wielką miłością do obrazu, co przełożyło się na fatalne wyniki finansowe. Dopiero w zasadzie dwie dekady później, animacja zaczęła budzić zainteresowanie. Być może dopiero wówczas społeczeństwo amerykańskie było na nią tak naprawdę gotowe. Wówczas film uznał uznanie i sympatię widzów. Dziś natomiast uznawany jest za wielki utwór. Miejsce 4: Kopciuszek (1950) Nie ma chyba dziecka, ani dorosłego, który nie znałby bajki o Kopciuszku. To najbardziej klasyczna opowieść o walce o swoje marzenia, o triumfie dobra...

ATRAKCJE ZIMOWE W MIĘDZYWOJENNEJ POLSCE

W międzywojniu narty były jedną (obok brydża i dancingu) z najpopularniejszych formą spędzania wolnego czasu. I nie ma w tym cienia przesady, biorąc pod uwagę fakt, że odkąd w 1899 roku uruchomiono linię kolejową łączącą Kraków z Zakopanem, miasto to stało się zimową stolicą Polski. Międzywojnie, czas, w którym Polska odzyskała niepodległość należy do najbardziej rozrywkowego okresu w dziejach Polski, a jako że ten stan rzeczy nie utrzymywał się zbyt długo (aż do wybuchu kolejnej wojny, w 1939 roku) tym bardziej zasługuje na uwagę i przyjemności z nim związane. Międzywojenne Zakopane miało do zaoferowania turystom znacznie więcej, niż dzisiejsze. Przede wszystkim wszechobecna bohema artystyczna, na czele z Witkacym, Boy-Żeleńskim, Samozwaniec, Pawlikowską-Jasnorzewską, Kasprowiczem, Iwaszkiewiczem, Przybyszewskim, a także wieloma innymi, przyciągała tłumy. Oprócz tego, naprawdę niewielu potrafiło oprzeć się urokowi i magii samego Zakopanego, małych restauracyjek i wielkich karczm usianych wzdłuż Krupówek, pokrytych śniegiem gór, monumentalnych i ekscytujących jednocześnie. Zakopane okresu międzywojnia to przede wszystkim jednak ludzie, którzy przyciągali jak magnes. Z tego też względu w tamtym czasie w kurorcie bawili się wszyscy: artyści, politycy i zwykli ludzie. A najpowszechniejszą rozrywką w okresie zimowym było oczywiście narciarstwo. Z chwilą nadejścia sezonu zimowego szał narciarski przybierał na sile. Najbardziej wytrwałym nie były straszne ani halne wiatry, ani marznięcie na kość, ani zamiecie śnieżne, pokrywające białym puchem wszystko, co napotkały na drodze. Od drugiej połowy lat 20.tych XX wieku można mówić o tym, że narciarstwo stało się modne a co za tym idzie, zaczęto organizować regularne kursy, powoływać do życia szkoły, które miały przysposobić uczestników do jazdy na nartach. Dużą sławą cieszyła się wówczas szkoła Zdzisława Ritterschilda, „nestora” polskiego narciarstwa, ucznia wielkiego Bilgeriego. Absolutnie pożądane, z uwagi na pozycję społeczną jaką się zajmowało, było pokazywanie się na modnych trasach narciarskich, dlatego też ani obecność Ignacego Mościckiego, ani słynnych aktorów czy aktorek, czy pisarzy, na czele z Antonim Słonimskim, nie budziła większych kontrowersji. Z nadejściem końca lat 20-tych XX wieku zaczęto się coraz bardziej jednak niepokoić liczbą przyjezdnych, odwiedzających Zakopane i stanem przyrody. W 1934 roku duże kontrowersje wzbudził także pomysł budowy kolejki na Kasprowy Wierch, ale z czasem i tę myśl zaakceptowano, licząc się z nieuchronnością pewnych następstw. Już w maju 1936 roku kolejka była gotowa do odbioru, co przyciągnęło jeszcze większe rzesze turystów, które z jednej strony wpłynęły pozytywnie na stan budżetu miasta, z drugiej zaś spotykały się z dużą niechęcią i dezaprobatą. Źródła: Archiwum NAC M. Łozińska, J. Łoziński, Narty, Dancing, Brydż w kurortach Drugiej Rzeczpospolitej, PWN 2010. Samanta Pleskaczyńska –...

O WIKTORIAŃSKIEJ REKLAMIE SŁÓW KILKA

Początki reklamy sięgają czasów starożytnych. Już w antycznej Grecji potrafiono dostrzec relację pomiędzy promowaniem danego produktu, i kilkoma słowami zachęty pod jego adresem. Początkowo reklama miała charakter ustny, nieco później pojawiły się afisze i plakaty.   Niewątpliwie pierwszym największym przełomem w rozwoju reklamy okazał się wiek XIX, kiedy to z jednej strony triumfy zaczął święcić telegraf, z drugiej zaś rozwój sieci kolejowej przyczyniły się do rozwoju handlu, a co za tym idzie, rozwoju form reklamowych.   Wygląd reklam zmieniał się systematycznie, choć przekaz pozostawał ten sam. Chodziło o dotarcie do jak największej grupy odbiorców, przy użyciu jak najprostszych i najbardziej trafionych haseł.     XIX-wieczne reklamy to w większości przypadków bardzo barwne, kolorowe, dbające o szczegóły plakaty, mające na celu zbudować u odbiorcy poczucie bezpieczeństwa i zaufania do reklamowanego produktu.   Do najczęstszych reklamowanych produktów należały przede wszystkim napoje i żywność. W dzisiejszym poście przyjrzymy się tej pierwszej kategorii: najpopularniejszym napojom, czyli kawie, herbacie, kakao, oraz mleku dla dzieci i piwu korzennemu. Należy zwrócić uwagę na feerię barw ówczesnych plakatów, na czytelny przekaz, a także na prostotę formy i bezpieczne budowanie wizerunku marki, który ma przywodzić na myśl wyłącznie pozytywne konotacje.   Na XIX wiecznych plakatach prym wiodą dzieci, pulchne, zaróżowione, ot, esencja niewinności i wieku dziecięcego. To także główni uczestnicy zainscenizowanych zdarzeń. Konsumenci mleka w proszku, herbaty, a nawet piwa korzennego.   W związku z tym, że głównymi nabywcami kawy, herbaty, mleka czy właśnie piwa korzennego były kobiety, reklamy z dziećmi miały większą siłę oddziaływania, rozczulały, zmiękczały serca matek, doskonale przy tym wpisując się w wiktoriański model roli społecznej kobiety. Wiktoriańska kobieta miała być przede wszystkim gospodynią, matką i żoną, zatem reklamy napojów (jak i produktów spożywczych, ale o tym kiedy indziej) były dedykowane przede wszystkim jej.       XIX-wieczne plakaty nie uciekły od stereotypizacji: reklama kakao albo kawy kojarzy się przede wszystkim z Afryką, albo nawet, idąc dalej z niewolnikami (przykładem czego jest reklama Bensdorp’s Royal Dutch).           Mimo, że prezentowane w dzisiejszym poście plakaty mają już więcej, niż sto lat, nadal cieszą oko swoimi graficznymi rozwiązaniami, prostotą i jasnym przekazem. W dzisiejszej reklamie na próżno szukać takich rozwiązań. Dzisiejszy komunikat reklamowy musi być przede wszystkim głośny, natarczywy, a co za tym idzie, mało przychylny dla obiorcy. A szkoda, bo reklama może również pretendować do miana dzieła sztuki. Samanta Pleskaczyńska –...

KARTKA ŚWIĄTECZNA – HISTORIA POWSTANIA

Święta Bożego Narodzenia na starych kartkach pocztowych zawsze wyglądają magicznie, czy jednak ktokolwiek z Was wiedział, że tradycja tworzenia kartek bożonarodzeniowych narodziła się już w 1843 roku, za sprawą majętnego Brytyjczyka Henry’ego Cole, który miał tak dużą liczbę przyjaciół, bliższych i dalszych krewnych, których pragnął pozdrowić, że skłoniło go to do stworzenia rzeczonych kartek? Idąc za ciosem, zamówił od znajomego malarza rysuneczek z wypisanymi życzeniami, który to następnie zlecił powielić w drukarni, i rozesłał po bliskich. W dalszych latach za produkcję kartek świątecznych zabrali się poszczególni wydawcy, kultywując tę tradycję nieprzerwanie od 1870 roku, aż do I wojny światowej, odwołując się do motywów silnie kojarzonych ze świętami, takich jak: szopki bożonarodzeniowe, choinki, postać Świętego Mikołaja. Należy przy tym pamiętać, że kartki świąteczne najpierw funkcjonowały w obiegu lokalnym, w Europie. Dopiero w 1875 roku pojawiły się w Ameryce. Początkowo kartki świąteczne tworzono przy pomocy metody litograficznej, często zdobiono je koronką, satyną, czy nawet jedwabiem. Lata pomiędzy 1898 – 1918 uważa się za złotą erę pocztówek świątecznych. W tym czasie setki pocztówek zostały przygotowane przez najlepszych wówczas artystów, na czele z Ellen Clapsaddle, Samuelem Schmuckerem, HB Griggs. Wyjątkowe, bo mechaniczne pocztówki, w skład których wchodziły ruchome lalki, które otwierały i zamykały usta, stworzył niemiecki artysta Paul Finkenrath. Z kolei Louis Wain zasłynął z ilustracji kotów przebranych w Świętego Mikołaja. Sama figura Świętego Mikołaja doczekała się masy interpretacji. Z jednej strony tworzono pocztówki z Mikołajem tradycyjnym, ubranym w czerwone szaty, wyposażonym w równie tradycyjne atrybuty. Równie popularne były wizerunki amerykańskich Mikołajów, z czarnymi twarzami. W Europie z kolei pojawiła się niemiecka wersja Świętego Mikołaja, nazywanego także Weilnachtensmanner albo Belznickel, ubranego w futro a także w szaty w kolorach bieli, szarości, żółte, pomarańczowe, i czarne. Jego rolą jest rozdawanie grzecznym dzieciom smakołyków. Wyjątkowym powodzeniem w krajach alpejskich (w szczególności w Niemczech, Austrii i ówczesnej Czechosłowacji) cieszyły się pocztówki, na których Świętemu Mikołajowi towarzyszył Krampus – przerażający diabeł, który jest skłonny bawić się z dobrymi dziećmi, zaś złym grożąc srogim laniem, albo wrzuceniem do ognia. Wizerunek Krampusa sięga do germańskich wierzeń ludowych, zazwyczaj jest czarny lub brązowy, ma bujne owłosienie, ma rozszczepione kopyta, rogi kozła i długi spiczasty język. W tradycji świątecznej pojawia się wiele wyjątkowych przekazów, symbolicznych, magicznych, ludycznych. Każdy z nich to osobna historia, osobne tchnienie przeszłości, minionej, ale dzięki takim utrwalonym formom, jak choćby kartka pocztowa – nie zapomnianej. Źródła:A Brief History of Christmas CardsChristmas Card History Samanta Pleskaczyńska –...

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress