BILLIE HOLIDAY ANIOŁ Z HARLEMU

Billie Holiday nie miała łatwego życia, walka ze stereotypami, z rolami, narzucanymi przez środowisko, otoczenie, czasy, w których żyła, udział środków odurzających, a wreszcie przedwczesna śmierć, które wstrząsnęły światem muzycznym, czynią z niej kolejną ikonę, która pomimo wielkiego, niezaprzeczalnego talentu, nie miała dość siły, aby poradzić sobie z własnymi demonami. W kwietniu tego roku minęła setna rocznica urodzin jazzowej wokalistki, dlatego warto choć w kilku słowach  przybliżyć jej postać, koncentrując sie na 5 faktach, które w pigułce tworzą portret tej niezwykłej kobiety. 1. Początki Początki Billie Holiday nie należą do najłatwiejszych. Jej matka miała zaledwie trzynaście lat, kiedy urodziła się Billie, a w zasadzie Eleonora Fagan, bo tak brzmi jej prawdziwe imię i nazwisko. Swoje najwcześniejsze lata spędziła w skrajnej nędzy w Baltimore. W wieku sześciu lat podjęła pierwszą pracę. Trzy lata później trafiła do zakładu dla trudnej młodzieży. W piątej klasie porzuciła szkołę i została dziewczyną na posyłki w burdelu. Mając 12 lat przeniosła się z matką do Harlemu, gdzie trzy lata później została aresztowana za uprawianie prostytucji. 2. Talent Została odkryta w wieku 20 lat przez producenta i pisarza Johna Hammonda, który twierdził, że Billie była największą jazzową wokalistką, jaką kiedykolwiek słyszał. Holiday była absolutnym samoukiem. Nie stać ją było na pobieranie lekcji, a styl jaki samodzielnie wypracowała określała mianem tego, „który  czuje”. 3. Lata 30-te XX wieku Lata 30-te XX wieku należy uznać za przełom w karierze Holiday. W 1935 roku wystąpiła u boku Duke’a Ellingtona w krótkometrażowym filmie „Symphony in Black” będącym muzycznym portretem jakże wybitnego kompozytora i jego orkiestry. W 1937 roku koncertowała z The Count Basie Orchestra, jedną z najbardziej prominentnych zespołów ery swingu. Rok później Billie, jako pierwsza czarnoskóra kobieta została zaangażowana do pracy z orkiestrą, której członkowie byli biali, rozpoczynając tym samym swoją współpracę z wybitnym klarnecistą i kompozytorem Artie Shaw’em. Za debiutancki występ uznaje się koncert, jaki dała w 1939 roku w nowojorskim klubie nocnym Cafe Society. 4. Uzależnienie Jej uzależnienie od heroiny rozpoczęło się wraz ze związkiem z trębaczem Joe Guyem. Od tego momentu rozpoczyna się nie tylko jej walka z samą sobą, ale też walka systemu sprawiedliwości przeciwko niej. W 1947 zostaje aresztowana za posiadanie narkotyków. Skazana na rok i jeden dzień pozbawiona wolności, została skierowana do więzienia federalnego, mieszczącego w sobie ośrodek rehabilitacyjny, w Zachodniej Wirginni. Pobyt w więzienu uniemożliwił jej zdobycie licencji na występy w klubach i kabaretach, co było kolejnym powodem do sięgnięcia po narkotyki. Dzięki pomocy i wsparciu właściciela klubu Ebony – Johna Levy, który stał się jej partnerem i zarazem menadżerem, Holliday w końcu udało się wystąpić i przyciągnąć swoimi umiejętnościami szerokie grono odbiorców. Lata 50-te bezsprzecznie mogły należeć do Billie, choć niewątpliwie można byłoby mówić o większej efektywności jej występów, gdyby nie ciągła obecność alkoholu i narkotyków w jej życiu, oraz wynikające z tego faktu liczne problemy zdrowotne. 5. Śmierć Billie Holiday zmarła 17 lipca 1959 roku, w wieku zaledwie 44 lat. Jako oficjalny powód śmierci podano zator płucny i niewydolność serca. Faktem jest, że już w maju tego samego roku trafiła do szpitala z powodów dolegliwości serca, kamieni oraz marskością wątroby. Na pogrzeb wokalistki przyszło 3000 osób. Uroczystość pogrzebowa odbyła się w kościele katolickim w Nowym Jorku 21 lipca 1959 roku. Billie została pochowana na Cmentarzu św. Raymonda w Bronxie, w Nowym Jorku. Źródła: J. Blackburn, Billie Holiday: Biografia, WAB 2007. K. Gogol, Billie Holiday: Nie stroniła od heroiny, whisky i opium, ale jej najbardziej zgubnym nałogiem byli mężczyźni [w:] Wysokie Obcasy, 24.06.2015. Samanta Pleskaczyńska –...

WISTERIA FESTIWAL

Japończycy kochają festiwale. To niepodważalne. Obecność matsuri w życiu przeciętnego Japończyka jest czymś nie tylko powszechnym, ale i wysoce pożądanym. Liczba matsuri organizowanych corocznie jest liczona w tysiącach. W zasadzie każde miasto, miasteczko, wieś, chram ma swoje własne festiwale. W zależności od charakteru święta, bywają takie matsuri, które obchodzone są w całym kraju, z wielką pompą, z hukiem, a także takie, które odbywają się na gruncie lokalnym. Szczególnie miesiące wiosenne i letnie pełne są kolorowych świąt, co podyktowane jest w dużej mierze sprzyjającą aurą, umożliwiającą nie tylko wyjście na zewnątrz, ale także podziwianie piękna otaczającej przyrody. Festiwalem, o którym warto wspomnieć, jest obchodzony co roku Festiwal Wisterii. Wisteria to roślina znana u nas pod nazwą glicynia albo słodlin. Być może nie byłoby w niej nic szczególnego, gdyby nie piękne kwiaty: białe, różowe lub fioletowe, te z których japoński festiwal jest najbardziej znany. Wisteria to przede wszystkim roślina ozdobna, uprawiana jako pnącza, spotykana naturalnie w Chinach, Japonii i Korei. Najczęściej przyjmuje się, że piękno ma charakter subiektywny, nie można go zobiektywizować, ale w tym przypadku bliżej nam jest chyba do teorii Platona, który w swoich pracach przekonuje, że pięknem jest harmonia, symetria, a te przymioty można oceniać z perspektywy obiektywnej. Największy w Japonii festiwal wisterii odbywa się w Ashikaga Flower Park, znajdujący się w prefekturze Tochigi. Park ma aż 92 tysiące metrów kwadratowych i ponad 350 drzew wielkiej wisterii, a wśród nich znajduje się oszałamiający, długi na 80 metrów tunel złożony z białych wisterii, o słodkim, przyjemnym zapachu. Oprócz tego w parku znajduje duże drzewo, mające ponad 100 lat, które z wyglądu przypomina olbrzymi parasol złożony z niebiesko-fioletowych kwiatów. W Ashikaga Flower Park znajdują się też inne rośliny, w tym ponad 5 tysięcy drzew azalii, ale też setki innych odmian kwiatów i drzew. W parku można odpocząć, jest miejsce na rodziny z dziećmi, są kawiarenki. Najlepszym okresem na zwiedzanie będzie czas od połowy kwietnia do połowy maja, przynajmniej tak rekomendują organizatorzy. Koszt wejściówki do parku, w zależności od pory roku waha się w granicach od 300 do 1700 jenów, co w przeliczeniu wynosi 10-50 złotych. Choć sam festiwal wisterii organizowany jest pod koniec kwietnia i trwa do początku maja, park można zwiedzać każdą porą. W zimie instaluje się przepiękne oświetlenie, które dodaje szczególnego uroku i magii. Do parku Ashikaga można się dostać z Tokio pociągiem, ale nie bezspośrednio. Musimy się przesiąść w Oyamie, wziąć kolejny pociąg, dojechać do stacji Tomita, a dalej przejść 15 minut piechotą do parku. Przejazd  w jedną stronę trwa mniej więcej 70 minut, ale za Shinkansena zapłacimy około 120 złotych. Ewentualnie można skorzystać z regularnych pociągów, co prawda musimy zarezerwować sobie około 2 godziny w jedną stronę, ale koszt nie przekroczy 80 złotych. Źródła:Ashikaga Flower ParkWisteria – most beautiful flower on earth Samanta Pleskaczyńska –...

10 RZECZY, KTÓRYCH NIE WIEDZIELIŚCIE O MARYLIN MONROE...

Głupiutka, pusta, bezrozumna, egoistka zapatrzona w siebie, łasa na komplementy, egocentryczka, słaba aktorka – to najczęstsze epitety, jakie padają pod adresem Marylin Monroe. A jak było naprawdę? Poniżej kilka faktów z życia ikony Hollywood. Zapraszamy do lektury! 1. NIE BYŁA GŁUPIA Marylin Monroe nie była głupia, mimo tak usilnie powielanego i utrwalanego w mediach wizerunku infantylnej aktoreczki. Jej biblioteczka liczyła ponad 400 pozycji literaturowych, czytała Dostojewskiego, pisma Freuda, Whitmana, uczestniczyła w zajęciach z historii sztuki na Uniwersytecie Kalifornijskim i była głodna wiedzy. Uwielbiała Hemingwaya, Steinbecka, Camusa. Kiedy czegoś nie wiedziała, drążyła temat tak długo, aż rozwiała swoje wątpliwości. 2. NIE LUBIŁA DIAMENTÓW Choć Marilyn Monroe była znana ze stwierdzenia, że „diamenty są najlepszym przyjacielem dziewczyny”, w rzeczywistości nie była orędowniczką tej myśli. Nie lubiła diamentów. W ogóle nie była fanem drogiej biżuterii. W zasadzie cała jej biżuteria, była biżuterią „sceniczną”, na potrzeby danej produkcji. W swojej prywatnej kolekcji miała jedynie sznur pereł i jeden pierścionek z brylantem, które zostały podarowane przez jej drugiego męża – Joe DiMaggio. 3. BYŁA BARDZO AKTYWNA W PRACY CHARYTATYWNEJ Jej występ dla żołnierzy w Korei – jeden z najsłynniejszych występów gwiazd, nie był jedyną aktywnością, podczas której pragnęła coś zrobić dla innych.  W 1952 zwróciła uwagę  świata, odwiedzając sierociniec i szpital dla dzieci. Wiele razy występowała charytatywnie, zbierając pieniądze dla potrzebujących placówek: w 1953 roku dla St. Jude Hospital, z kolei w 1955 roku objechała Madison Square Garden na słoniu przemalowanym na różowo, w celu zebrania pieniędzy  dla chorujących na artretyzm i reumatyzm. W 1957 roku podarowała swoje kolczyki, która miała na sobie podczas światowej premiery filmu „Książe i aktoreczka” na rzecz fundacji Milk Fund for Babies. Kiedy w 1962 zawitała do meksykańskiego sierocińca podarowała czek na sumę 1 tysiąca dolarów, aby po chwili go podrzeć i wypisać nowy na 10 tysięcy dolarów. Po jej śmierci 25% jej zarobków trafiło z kolei do Anna Freud Center – szpitalu psychiatrycznego dla dzieci. 4. MARYLIN NIEJEDNO MIAŁA IMIĘ Urodziła się jako Norma Jeane Mortenson, została ochrzczona jako Norma Jeane Baker, jako modelka występowała pod pseudonimem Jean Norman i Mona Monroe. Jej pierwotny pomysł na pseudonim sceniczny to Jean Adair. W hotelach podpisywała się jako Zelda Zonk, a w klinice psychiatrycznej jako Faye Miller. Dopiero w 1956 roku zmieniła imię i nazwisko na Marylin Monroe, kiedy była już gwiazdą. 5. MIŁOŚNICZKA GOTOWANIA Marylin uwielbiała gotować. Miała dziesiątki książek kucharskich, w których umieszczała własne uwagi i notatki na marginesie. W 1999 roku część książek została sprzedana w domu aukcyjnym Christie’s za niebagatelną sumę ponad 25 tysięcy dolarów. Jako młoda – 16 letnia mężatka, z pasją oddawała się gotowaniu prostych potraw, w szczególności upodobała sobie przyrządzanie marchewki z groszkiem, z racji uroczej kombinacji kolorystycznej. Z czasem jej potrawy były bardziej wysublimowane i z polotem. W zależności od upodobań jej kolejnych mężów, starała się sprostać ich kulinarnym gustom i sprawdzać się jako pani domu. 6. SUKIENKA MARZEŃ Jej słynna plisowana sukienka, w której wystąpiła w „Słomianym wdowcu”, znajdująca się w zbiorach kolekcjonerskich Debbie Reynolds, została zlicytowana w 2011 roku w kwocie 5,6 miliona dolarów. 7. MIŁOŚNICZKA ZWIERZĄT Marylin Monroe uwielbiała zwierzęta. Kochała je miłością bezgraniczną, absolutną i bezinteresowną. Potrafiła zrobić bardzo wiele dla zwierząt, i to nie tylko dla psów i kotów. Jej drugi mąż Joe DiMaggio zwykł opowiadać, że Marylin była zdolna przyprowadzić do domu krowę, która mokła na deszczu, ponieważ zrobiło jej się żal. Innym razem, podczas kręcenia „Misfits”, idąc przez plażę, zauważyła jak prąd wyrzucił z oceanu ryby, które to jedną po drugiej pozbierała i wrzuciła z powrotem do wody. Kiedy indzie znowu, natknęła się na grupę chłopaków, którzy złapali gołębie, w celu sprzedaży ich lokalnemu rzeźnikowi. Poprosiła ich, aby byli w tym samym miejscu dokładnie za tydzień, ona odkupi od nich te gołębie i wypuści je na wolność. Tak też uczyniła. 8. PROMOTORKA ELLI FITZGERALD Kiedy Marylin Monroe dowiedziała się, że Ella Fitzgerald nie może zarezerwować swojego występu w klubie „Mogambo” z uwagi na kolor skóry, osobiście udała się do właściciela i zapowiedziała mu, że jeśli pozwoli występować Elli Fitzgerald, to ona będzie siedziała co wieczór w pierwszym rzędzie, w jego klubie. Słowa dotrzymała. 9. NIE JEDNA, A JEDENAŚCIE RODZIN Dzieciństwo Marylin nie należało do najszczęśliwszych. Wychowała się w sierocińcu, od zawsze łaknęła miłości, uwagi, bezpieczeństwa. Zanim osiągnęła pełnoletność, miała aż jedenaście rodzin zastępczych. W żadnej z ich nie doświadczyła w takim stopniu tego, o czym tak bardzo marzyła. 10. MIŁOŚĆ AŻ PO GRÓB Przed śmiercią Marylin, jej drugi mąż Joe DiMaggio obiecał, że jeśli umrze, będzie co tydzień wysyłał na jej grób kwiaty. Czynił tak przez 20 następnych lat, wysyłając bukiety trzy razy w tygodniu. Wizerunek Marylin Monroe, promowany przez jej studio, menedżerów, producentów, tak bardzo różni się od tego, jaki był w rzeczywistości. Marylin była osobą nad wyraz wrażliwą, kruchą, bardzo łatwo można ją było zranić, była pełna kompleksów, miała zaniżone poczucie własnej wartości, często nie czuła się dobrze sama ze sobą....

SŁODKIE JEST ŻYCIE DZIECKA

20 listopada 1989 roku została powołana do życia Konwencja o prawach dziecka, czyli międzynarodowa konwencja, przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych, która między innymi gwarantuje wszystkim dzieciom na świecie prawo do nauki i ochronę przed wykorzystaniem do pracy. Nie zmienia to jednak faktu, że rzeczywistość wygląda zgoła odmiennie. Obecnie, jak wskazują międzynarodowe raporty, na świecie pracuje około 215 milionów dzieci, z czego 150 milionów nie ukończyło jeszcze piętnastego roku życia. Sytuacja ta nie jest jednak niczym nowym. Z uwagi na biedę, głód, nierówności społeczne, różnego rodzaju deficyty, dzieci pracowały od zawsze. Nie zawsze będąc zmuszanymi, często z uwagi na silną potrzebę, konieczność, chęć przeżycia, utrzymania się na powierzchni. Impuls, instynkt, który nie pozwalał im się tak łatwo poddać. W dzisiejszej galerii przedstawiamy stare zdjęcia, z dwóch pierwszych dekad XX wieku, dzieci, które marzenia o dzieciństwie musiały odłożyć na dalszy plan, a które wraz z najbliższymi, a niejednokrotnie same, musiały stawić czoła przeciwnościom i podjąć wysiłek, niemal na miarę dorosłego człowieka. W kontekście poniższej galerii, warto byłoby zadać pytanie: Jak dobre było nasze dzieciństwo? Jak dobre jest dzieciństwo naszych dzieci, które nie muszą pracować, walcząc o każdy następny dzień?…                       Samanta Pleskaczyńska –...

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress